Łączna liczba wyświetleń

sobota, 29 grudnia 2012

Chapter 14.

-Zayn, powiesz mi gdzie my do cholery jasnej jesteśmy? - zdenerwowała się Ronnie.
-Erm.. No na tej dróżce, w górę pójdziemy, i tam nasz domek..
-W jaką górę? Zayn, my tędy nie szliśmy.
-No tak, poczekaj zadzwonię do chłopaków.. Fuck.

-Co?
-Zasięgu nie ma.
-No ty sobie chyba teraz żartujesz, utknęliśmy w środku lasu, bez niczego, bez jedzenia, bez koców, bez zasięgu. Mogliśmy zostać, to moja wina.
-Nie, Ronnie, to moja. Mogłem Cię posłuchać i mogliśmy iść tamtędy.
-Dobra, nie kłóćmy się, lepiej powiedz mi jak mamy iść?
-To chyba się wrócimy. - po czym pociągnął Ronnie za rękę.
...
-Jesteśmy na szczycie! Jesteśmy najlepsi! - Wykrzyczał Louis, latając wokoło z rozłożonymi rękami, udając samolot. Wszyscy usiedli na skałce, Harrego raziło słońce w oczy, więc ciągle poprawiał włosy, próbując sobie nimi zasłonić oczy, inteligent.
-Zadzwonię może do Zayna i do Ronnie, czy dotarli. - powiedziała Sandra.
-Dobra, dzwoń. - powiedział Niall plując na około batonikiem.

-Ronnie nie odbiera, coś jest nie tak. Ona telefonu nie wypuszcza z rąk. Musiało się coś stać. - zdenerwowała się Sandra, od razu wstając, i łapiąc się za czoło.
-Wyluzuj, może.. coś robią? - zrobił zboczoną minę, Louis.
-Nawet jeśliby TO robili, to ona by odebrała, znam ją całe życie.
-Może się rozładował? 

-Rano miała naładowany telefon na 100% coś się musiało stać.
-Zbastuj maleńka.

-NIE! Coś się musiało stać.
-Uspokój się Sandra, nic się nie stało, może się bzykają. - powiedział Niall jedząc banana.
-Dobra, może przesadzam. Wracajmy już, proszę. Proszę..
-Dobra, no to idziemy.
Wszyscy ruszyli na dół, po stromej górze, wszyscy zlatywali, i udawali samoloty, Sandra co chwilę przybijała sobie facepalmy.
...
-Zayn, ja cię kurwa zabije. - zdenerwowała się Ronnie, biegając jak opętana, pomiędzy drzewami, szukając drogi do domu.
- Spokojnie, nie panikuj. Wrócimy do domu. - Malik starał się uspokoić swoją dziewczyne.
- Jak mam być do cholery spokojna?! Zaraz bedzie ciemno! Boje się..
- Czekaj, co ty powiedziałaś? Ta odważna Ronnie, która potrafi zamordować wzrokiem, się boi?
- Tak! Boi się! Bardzo się boi. - Veronika była totalnie przerażona tą sytuacją.
- Nie masz czego skarbie - Zayn przytulił ją do siebie, lekko nią kołysząc i gładząc jej włosy. - Ja Cię zawsze obronie.  - dziewczyna wtuliła się w niego jeszcze mocniej, mówiąc, że go kocha.

...
- Ronnie! Zayn! Starczy tego bzykania! - Lou wpadł do ich sypialni śmiejąc się najgłośniej jak się da, lecz kiedy zobaczył, że nikogo tam nie ma troszke się przestraszył. - Ej! Tu też ich nie ma! - Krzyczał by reszta go usłyszała.
- Jak to?! Mówiłam! Coś im się stało! - Sandra, była na prawdę wystraszona. - Wracamy, ja musze ją znaleźć. Nie daruje sobie jeśli coś jej się stanie.

_________________________________
ten rozdział też krótki, nie mam siły nic pisać. nie umiem pisać ;x
podziękujcie Sandrze B. bo to ona pisze najwięcej.
nie zapomniałyśmy o blogu.. codziennie sprawdzamy liczbe komentarzy.
kochamy was ♥
15 kom - chapter 15.
love'u ♥
/ S, S

poniedziałek, 10 grudnia 2012

NOMINACJA LIEBSTER AWARD

DZIĘKI, DZIĘKI, DZIĘKI! ♥

1. Twój ulubiony zespół? 
One Direction

2. Jakie jest twoje największe marzenie?
Naszym największym marzeniem, jest spotkać chłopców z One Direction

3. Jakiej muzyki słuchasz?
One Direction

4. Co cię inspiruje  do pisania blogów?
One Direction

5. Od kiedy jesteś Directioner?
Obydwie od tamtego roku
6. Twoja pierwsza reakcja gdybyś zobaczyła 1D pod swoim domem gadających po polsku?
Stylesowa - Dzwonie do Malikowej, a potem umieram. Malikowa - Dzwonie do Stylesowej, a potem umieram.
7. Jak nazwiesz swoje przyszłe dzieci?
Stylesowa - Louis, Amy, Darcy Malikowa- Natalie, Harry.
8. Ile masz lat?
Stylesowa - 14 Malikowa - 13
9. Masz rodzeństwo?
Stylesowa - Tak Malikowa - Nie

10. Akceptujesz dziewczyny chłopaków z One direction?
Tak, zdecydowanie tak 
11. Ulubiona piosenka?
Stylesowa - Rock Me
Malikowa - Over Again.

niedziela, 9 grudnia 2012

Chapter 13.

...
- Harry! Możemy wracać, znalazłam go. - mówiła uradowana Sandra. Harry, nic nie powiedział. Po prostu podszedł i pocałował dziewczynę w usta. Chwycili się za ręce i poszli w stronę przyjaciół.

*

- Chce już wracać. - od kilku minut Ronnie nie dawała spokoju przyjaciołom.
- Veroniko Demeterio Collins, jeśli zaraz się nie zamkniesz to ci coś zrobie. - Sandra była widocznie zirytowana zachowaniem przyjaciółki.
- Okej, to wy idźcie dalej, a ja wracam do domu.
-No chyba nie. - chwycił Ronnie, Zayn za rękę.
-Ale mi się już nie chce chodzić po tych górach! - powiedziała bardziej zirytowana.
-To ty i Zayn wróćcie, a my podejmiemy się zadania i wejdziemy na tą oto górę. - pokazał Louis zgrabnym ruchem ręki.
-W sumie chce mi się do kibla.. znaczy do ubikacji - poprawił się szybko Zayn - po czym wszyscy się zaśmiali oprócz Ronnie, która pokręciła tylko głową.  - więc idziemy? - powiedział  Zayn chwytając za rękę Ronnie.
Pożegnali się, i zniknęli na dole.


*

-Ronnie, kocham Cię.

-Ja ciebie też kochanie, ale co Cię tak wzięło na czułości? - czuła na sobie pocałunki Zayna.
-Po prostu cieszę się, że Cię mam. Nie mogę się doczekać aż skończysz szkołę, i wszyscy w siódemkę zamieszkamy razem.
-A dobrze wiedzieć. - zaśmiała się.

-Przepraszam. - powiedział Zayn i odebrał dzwoniący telefon. - Halo? Perrie.. co chcesz? Nie mogę teraz gadać.. Nie! proszę Cię zostaw mnie w spokoju. Kiedyś myślałem.. no nie przerywaj mi! Kiedyś myślałem, że Cię kocham.. Kiedyś myślałem też, że jak nie zjem obiadu, to mnie porwą kosmici. no wybacz. - po czym się rozłączył, a Ronnie parsknęła niepohamowanym śmiechem.
-Nogii mnie boląąą - przeciągnęła się Ronnie, po czym nagle zabrakło jej gruntu pod nogami i wylądowała u Zayna na baranach. - tak mi pasuje. - powiedziała i wtuliła się mocniej w jego plecy. 

Szli tą samą drogą co poprzednio, i co? Zabłądzili. Nie wiedzieli dokładnie gdzie są. 

_____________________
macie taki króciutki, za to że jest tak mało komentarzy ;x
20 komentarzy - kolejny rozdział
i już nie ma rzadnych ulg!
a tak przy okazji..
mamy kolejne blogi
just believe i fight for this love
wysyłajcie linki znajomym i komentujcie! :3
love ya!

wtorek, 13 listopada 2012

Chapter 12


     Wszyscy zasiedli w ślicznej jadalni i omówili plan na jutrzejszy dzień. 
Ronnie usiadła na kolanach Zaynowi, a on ją słodko obejmował od tyłu. Harry zaś trzymał rękę na kolanie Sandry. Niall usiadł na stole (?) i zaczął przemawiać.
-Jutro.. idziemy w góry!
-Serio? Łał, jesteśmy w górach i idziemy w góry. Jezu!  - powiedział sarkastycznie Louis, jedząc marchewkę.



- Woooooooooooohoooooo! – wrzasnął Niall, przeskakując swoim skokiem dwa krzesła na raz i machając rękoma jak w ataku padaczki, dopadł wielkich, skórzanych kanap w salonie i rozłożył się na nich seksownym dupskiem do góry – Boże. Czujecie to? Czuję się jak naleśnik. Naleśniki mają fajnie.
- My little Irish Boy! – powiedział Liam, spokojnym krokiem podchodząc do Irlandczyka zgłębiającego tajemnice tapicerki - Pragnę przypomnieć, że po drodze zatrzymywaliśmy się trzy razy, bo byłeś głodny. Ja nie chcę Ci wypominać, ale…
- Kochanie, zjadłeś trzy pączki, kanapkę z bekonem, cheesbugera i kiełbasę z grilla na twoich postojach na jedzenie – powiedziała Sandra, kiedy wchodziła za chłopakiem do pokoju, stukając obcasami po podłodze 
- A te hot-dogi, które pożarłeś przy tankowaniu? Ile ich było?

- Trzy- mruknął Harry, wędrując ręką po ramieniu Sandry.
- Cztery – poprawił obiekt wyliczanki, narkotyzując się zapachem kanapy.
- Ewentualnie osiem.
- WYPOMINACIE MI?!
- No, Niallku, jakże byśmy śmieli? – zaświergotał Lou, składając rączki w geście wiejskiej damulki – Oj, Niallku, Niallku! Oj, Niallku, Niallku! – zapiszczał wysoko.
-Dobra, idziemy się myć i spać! Jutro szykuje się niezła zabawa - powiedział Zayn, całując Ronnie w szyje, a ta przy tym odfruwała. 

*
Zayn i Ronnie weszli do prześlicznej sypialni. Zayn był podekscytowany, a Ronnie trochę.. zawstydzona? Tak, chyba tak to można było nazwać. 
-No co tak stoisz w wejściu? - powiedział zdziwiony Zayn, po czym Ronnie zrobiła jeden krok i się odwróciła. Zayn zaśmiał się, rozbiegł się i z całej siły ją przytulił, podniósł i rzucił nią na łóżko.
-AŁA!!!!!!!!!!! - wydarła się Ronnie chwytając się za głowę.
-Aa, przepraszam, chciałem być romantyczny!
-Widać udało Ci się to. 
*
Sandra i Harry weszli do swojego pokoju, a za nim wleciał mały Horanek. Harry i Sandra stali naprzeciwko siebie, a pomiędzy nich wleciał Niall.

- Wiecie, że w zgodzie z prawami fizyki, trzmiel nie powinien latać?
- Taak, no jasne. A wiesz, że zgodnie z prawami ochrony osób publicznych, Niall Horan nie powinien właśnie stać mi na stopie?
- Nie wiem. Ale, swoją drogą, to bardzo interesujące.
- ZŁAŹ, KRETYNIE!
-Pseplasam. - powiedział dziecięcym głosikiem



Słońce wlatywało przez rolety do pokoju Harrego i Sandry.
-Jest 10, mieliśmy o 10 wyruszyć. - szepnął Harry wtulając się w Sandrę.

-Wiem, kto ich idzie obudzić? - powiedziała nadal z zamkniętymi oczyma.
-Zróbmy wyliczankę.

-Ene dułe rike fake wpadła bomba do piwnicy napisała na tablicy HARRY STYLES FAJNY JEST, na kogo wypadnie na tego bęc!  Haha, idziesz ty! - powiedział Harry, zadowolony.
-No dzięki - zaśmiała się Sandra, wstała z łóżka, po czym znowu wylądowała na łóżku, bo Styles pociągnął ją i pocałował.

Sandra wyszła z pokoju, i na pierwszy ogień poleciał pokój Ronnie i Zayna. Zapukała. Cisza. Aha, więc śpią. Uchyliła lekko drzwi i zobaczyła, kołdrę na podłodze, poduszki po drugiej stronie łóżka, i lekko przykrytą Ronnie, która wtulała się w tors Zayna. Widok nagiego torsu Zayna, przeprawił Sandrę o mały dreszczyk. Tak miał wspaniałe Ciało, gdyby Harry mógłby czytać jej w myślach, sądzę, że byłby najbardziej zazdrosnym chłopakiem na świecie. Just Harry.

Po 20 minutach, wszyscy byli już gotowi do wyjścia w góry.
Weszli w jakieś pola, bo Tommo ich tam zaprowadził, stwierdził, że będzie szybciej. Tak. Sandra i Ronnie wyglądały jak nastolatki, które robią sobie zdjęcia w polach, w zbożu.. ahh! 




- Co tak, chodzisz sama, kochanie?! – wrzasnęło coś wesoło nad uchem Sandry, a potem szlag strzelił grawitację. 
Poprawiła okulary przeciwsłoneczne na nosie. A… hahahah, tak, mogła się spodziewać. Jest na barkach Harrego Stylesa.
- Ej no, postaw mnie… - roześmiała się, wkładając palce w jego włosy. "Cholera, czy ja się czasem nie zamieniam w taką panienkę co to tylko miód i lawenda Gdzie, no przecież ja nie mogę tak słodzić. To nie w moim stylu. Musztra musi być." pomyślała, po czym próbowała zejść z Hazzy.
- SIEDŹ I NIE KŁAP – mruknął tylko Hazza, łaskocząc ją lekko w uda.
- Widzisz, Zayn?! Dlaczego ty mnie tak nie nosisz?! – zawyła z udawanym smutkiem Ronnie, puszczając do Sandry oczko. Kochana. Podeszła do Zayna i bezboleśnie zaczęła go uderzać po głowie, a ten tylko nadepnął na zboże, które połaskotało w nos, jednym ruchem złapał Ronnie za rękę, unieruchomił ją i pocałował. Jak widzi się coś takiego, to człowiek się rozczula. 

- Też chcesz tak? – roześmiał się Harry. Sandra Walnęła go pięścią w głowę, a ten jajogłowiec nawet nie poczuł. Ta czupryna była takim świetnym amortyzatorem, że dawała jego łbowi moc niemal nieśmiertelną. Złapał ją tylko za rękę, którym musnęłam czubek jego głowy.
- Co, rozumiem, że tak? – i już prawie zaczął ściągać Sandrę sobie z pleców, kiedy rozległ się radosny krzyk Zayna:
-ŹRÓDEŁKO!!!
-A SĄ RYBKI!? - krzyknęła Ronnie. 

Zayn i Ronnie rozbiegli się żeby zobaczyć czy w źródełku coś jest. Tak, rozbiegli się i wpadli do wody. Ronnie była wściekła a Zayn leżał w tej wodzie i się śmiał. Wyszli szybko, i mokrzy szli całą drogę.

Szli przez całą drogę, i wykończeni usiedli na skałach. Leżeli i wpatrywali się w słońce.
-Przynajmniej schudnę, od tego chodzenia. - westchnęła, Ronnie.
-Ja też.

-Nie macie z czego, kochaniutkie. - powiedział Niall.
-Poczekajcie zrobię nam zdjęcie. - powiedziała Sandra. Wstała ze skał, czuła na sobie wzrok wszystkich, odwróciła się i uśmiechnęła się szeroko do nich, po czym oni to samo odwzajemnili. Wzięła swoją torbę, i zaczęła szukać telefonu.
-Fuck.

-Co? - spytała Ronnie, wstając.
- Cholera – mruknęła – zgubiłam telefon.

Ronnie podeszła, rozpięła jej plecak i zaczęła szukać w środku. Nie chciała widzieć jej rozczarowanej miny, kiedy nic nie znalazła.Podeszłam bliżej do reszty.
- Idę szukać telefonu, nie czekajcie na mnie.
- Sandra, kupię ci drugi… - powiedział Harry, łapiąc ją za rękę. 
- Nie, nie mogę… Muszę po prostu znaleźć tamten – Wszystko tam było – całkiem spory zapis tutejszych wspomnień, bez których po prostu nie mogła się obejść. Nie mogłam się z nimi od tak, rozstać.

- Dobra, wracam. Naprawdę, nie krępujcie się, idźcie dalej – po prostu dojdę potem. Jak już znajdę tego mobila, to dam wam znać, okej? Kocham was.
- Na pewno? – zapytał Lou z zatroskaną miną, w której kryło się pytanie. Nie chciała ich martwić czymś takim, przecież to błaha sprawa…
- Idę z nią, spokojnie – powiedział zaraz Harry, ściskając mocniej jej dłoń. Fakt, spacerowanie po lesie w górach nie należy do jej hobby, ale całkiem dobrze bym sobie poradziła. Nie odmówiła mu jednak przecież pomocy. Uśmiechnęła się do niego z rozczuleniem.
- Trzymajcie się – powiedział Zayn, a Ronnie pomachała. I znikli w dole.
- Cholera, czemu muszę być taką przeklętą ofiarą..
- Nie jesteś przeklętą ofiarą, Sandra, czasem się zdarza. Niedawno zgubiłem iPhone’a… - rozwodził się Harry, rozglądając uważnie dookoła. Ich szukanie nie trwało długo – na poprzednim miejscu postoju, to znaczy tuż przy niewielkim jeziorku, leżał sobie samotny i zapomniany na kępce mchu. "Mój kochany. Nigdy bym cię nie zostawiła!" - pomyślała.


***


No no, trochę nas zawiodłyście z komentarzami ;c bo spodziewałyśmy się więcej komentarzy, mam nadzieję, że rozdział się podoba.

s/ *.*


You can't go to bed, 
Without a cup of tea, 
And maybe that's the reason that you talk in your sleep 
And all those conversations 
Are the secrets that I keep 
Though it makes no sense to me 





piątek, 9 listopada 2012

Chapter 11


Zayn i Harry obudzili się, gdy Paul kazał już im wstawać. Zayn spojrzał na swoje kolana, spała na nich jego słodziutka Ronnie, leciała jej ślina z ust, ale to nic. Pogłaskał ją po głowie, i szepnął:
-Ronnie.. Wstawaj. Wylądujemy zaraz. 
-O.. faktycznie, miałam sen, że goniły mnie mrówki.
Harry zobaczył, że Sandra jest oparta głową, o ramię Horana, przez co był cholernie zazdrosny. Ale rękę trzymała na kolanie Harrego. Przez cały lot, trzymał ją w rękach.
-Sandra wstawaj. - powiedział Horan, nie nie.. Harry to miał zrobić, i delikatniej.
Sandra obudziła się przyjmując postawę siedzącą. Spojrzała na Harrego i się uśmiechnęła.

-Ciekawe jak wyglądam. - powiedziała.
-Słodko. - powiedział Niall.
Czy on ją podrywa? - pomyślał Harry.
-Tak, słodko. - powiedział Harry skupiając tylko i wyłącznie wzrok na Sandrze, kiedy ta przeglądała się w lustrze, i pytała Zayna czy ma grzebień.

Po uczesaniu się, Sandra odwróciła się do Ronnie.
-Harry... - powiedziała Sandra.

-Tak? - powiedział uśmiechnięty, z nadzieją, że powie jej coś miłego.
-Zamienisz się na chwilę miejscami z Ronnie, muszę z nią pogadać.
-A nie może to być Niall?
-Może, ale proszę Ciebie.

*

-No siemka, jak tam zakochańce? - powiedziała Ronnie.
-Daj spokój..
Dziewczyny przegadały ostatnie 10 minut lotu, po czym Ronnie wróciła na swoje miejsce. Harry usiadł na swoim miejscu, patrząc się w Sandrę, która kłóciła się z Niallem. 
Była taka słodka. - myślał Harry.

Ronnie i Zayn wygłupiali się, wkładając do nosa żelki, robiąc z paluszków zęby wampira itp. Przez co Louis robił ciągle FACEPALM'A
-Prosimy o ponowne zapięcie pasów, właśnie lądujemy.
Samolot zjechał kilka stopni niżej, potem jeszcze niżej i wylądowali.
-No to jesteśmy! - wykrzyknął Liam, po czym wszyscy zaczęli klaskać pilotowi, za wylądowanie.
Wyszliśmy z samolotu, od razu na wejściu wszyscy poczuli ciepły podmuch wiatru, w końcu Włochy, a nie Londyn. Jak na październik było ciepło. Weszli na lotnisko.

 O nie. O nie, proszę nie..  - myślała Ronnie.
Stado fanek, chłopcy gdy to zobaczyli, załamali się. To miał być krótki urlop, BEZ fanów. No ale cóż.
Przeszli przez tłum fanów, i szybko weszli do wielkiego czarnego auta.
-Uf.. - powiedział Niall

Jechali długo, bardzo długo. I nagle dojechali do jakiegoś lasu? To miały być góry tak? No ale ok.
chłopcy pokazali palcami, przy czym dziewczyny przyssały się do szyby, i ze zdziwienia opadły z powrotem na siedzenia.Terrace-view2_large

-Czy was pogięło?! - powiedziała Ronnie.
-Nie.  - odparł Louis.

Wszyscy weszli do prześlicznego domku, był wspaniały. 
-Chodźcie do tej komórki! Pokażemy wam coś. - powiedział Niall.
Zayn i Ronnie weszli jako pierwsi, a Niall wykorzystał okazję i zamknął ich. Właściwie nie zamknął, tylko zatrzasnął. Chciał tylko zamknąć na klucz i postraszyć, ale on zatrzasnął.

-Mamy problem. - powiedział drapiąc się po głowie Niall.
- Niall, otwieraj to! To nie jest śmieszne! - Krzyczała Ronnie waląc pięścią w drzwi.

- Dobra Niall, otwórz ich. Żart się udał - Mówił Louis.
- ALE SIĘ NIE DA! - Krzyczał przerażony Horan.
- Jak sie kurwa nie da?! - Tym razem to Zayn wydzierał się w niebogłosy.
- Zacieły się, drzwi się zacieły - mówił spokojnie Niall
- Niall, kochanie. Jak wyjde z tej pieprzonej komórki, to ci obiecuje, że skopie ci twój irlandzki tyłek. - Veronika starała się otworzyć drzwi, ale nie udawało się. - KURWA JA CHCE WYJŚĆ!
- Spokojnie, idziemy poszukać jakiś narzędzi. Nigdzie się nie ruszajcie - Rzekł Harry i poszli.
- hahaha, bardzo śmieszne. - To jedyne co zdążył powiedzieć Zayn by usłyszeli. - To zostaliśmy sami. Co robimy? SEEEEEEEEX? - Malik zabawnie poruszył brawiami.
- Jasne, czemu nie? - Collins wzruszyła ramionami.
- Serio?
- Tak, teraz się jebiemy, a później zapraszamy na podwieczorek Myszke Mikki.
- A już myślałem, że się zgadzasz.
- Oczywiscie, zawsze zgadzam się na sex z chłopakiem, którego znam tak krótko i w dodatku nie jesteśmy parą. Uhm, Malik, ogarnij te zboczone myśli.
- No wiesz, zawsze możemy - mówił chłopak zbliżając się do Ronnie - być parą.
- No oczywiście, że mozemy.. WAIT WHAT?!
- No, zawsze mozemy zostać parą, chyba, że nie chcesz..
- Zayn, JESTEŚ POJEBANY. Znamy się od kilku dni..
- Sandra i Harry też, ale są ze sobą i kochają się prawie tak mocno jak ja kocham ciebie. Znaczy..
- STOP! Czy ty właśnie wyznałeś mi miłość?
- Tak, nie, nie wiem. TAK, wyznałem ci miłość, Ronnie kocham Cię, ja rozumiem jeśli ty tego nie odwzajemniasz, ale .. - Veronika wpiła się w jego usta przerywając jego monolog. - Czy to znaczy, że?
- Też cie kocham. - Ich usta znów złączyły się w pocałunku.
- TAK, NARESZCIE. - usłyszeli krzyki i drzwi się otworzyły.
- Czyli to było specjalnie? Wredne małpy, nie odzywać się do mnie!
- Ale to był pomysł Zayn'a. - Mówił wystraszony, miną Ronnie, Niall.
- Malik, nie odzywaj się do mnie!
- Ale, ale no nie miałem innego pomysłu..
- Mów do ręki - Powiedziała Ronnie pokazując mu swoją dłoń, Malik natomiast ją pocałował.
- Też Cie kocham.
- Harry, mozemy pogadać? - Sandra nieśmiało zapytała.
- Jasne, chodź. - Hazza zaprowadził dziewczyne w ciche miejsce, w ogródku.
- Bo ja sobie to wszystko przemyślałam i ja cię kocham, i ja chcę z tobą być. Mam w dupie jakiś układ. Chce być z tobą i nawet ta szmata nam w tym nie pzreszkodzi.
- Dziekuje, ale obiecuje ci, że to nie zajdzie zadaleko. Nie zrobie ci krzywdy. Kocham cię, Sandra.
- Ja ciebie też, Harry. Ja ciebie też. - po czym wpił się w jej usta..

~*~
JEST 11
wasze komentarze są kochane ♥
ale, chcemy żeby było ich więcej więc :
30 komentarzy - nowy rozdział.
Love'u / S S ♥




czwartek, 8 listopada 2012

Chapter 10

Sandrze drżały ręce, to było chore, pierwszy raz tak bardzo się martwiła. I nagle usłyszały dzwonek do drzwi. Ronnie wstała i poszła otworzyć. Sandra zakryła się kocem, i nie chciała wiedzieć co się zaraz tutaj stanie. Usłyszała bieg wielu osób, odkryła się i zobaczyła całe One Direction. Nie byli raczej smutni, ale raczej.. weseli?
-Sandra, ty to źle zrozumiałaś! - wszyscy siedzieli na jej łóżku, przygniatając jej nogi.
-Co tu było złego do zrozumienia? - powiedziała.

-Mamy kontrakt z Caroline.. - powiedział niechętnie Harry.
-Ten kontrakt wygląda tak, że siedzi Ci na kolanach?! - wtrąciła się Ronnie, marszcząc brwi.
-Chłopcy mogliśmy się nie zgadzać, na tej jebaną umowę.. - wykrzyknął Harry do chłopców, Sandra aż się odsunęła do ściany.
-Ale nam Paul kazał, 2 miliony złotych to jest dużo.. - powiedział Niall, bawiąc się kocykiem Sandry.
Zayn i Ronnie siedzieli obok siebie, jak najlepsi przyjaciele.
-No dobra? I jaka umowa? - powiedziała bardziej spokojniej Sandra.
-Że mam ją uwieść, żeby wydobyć informacje.. - powiedział Harry.
-Uwieść? Ale jakie informacje!
-No do końca nie wiemy, mamy dowiedzieć się coś na temat X FACTORA.

-Bez sensu ta umowa, bez obrazy. - skrzywiła się Sandra, po czym wszyscy poparli ją. - Harry, nie będziemy razem, jeżeli ty masz się miziać z tą szmatą.
-Ale muszę.. A muszę być też z tobą, bo cię kocham.
-Nie wiem, przemyślę to.
Wszyscy chłopcy rzucili się na Sandrę i Ronnie, które prawie spadały z łóżka. Śmiali się i wygłupiali.
-No ale tak na marginesie, nie mówiliśmy wam gdzie lecimy w góry..
-Gdzie? - spytała Ronnie poprawiając swoją grzywkę.
-Do włoch - powiedział Liam, jedząc serek który sobie wziął z dziewczyn lodówki.

-Wait.. WHAT?! 
-No Do Włoch. - powiedział Zayn
-Musimy jakoś rozpieszczać nasze kochane dziewczynki - powiedział Louis, po czym położył się na Ronnie i Sandrze, przytulając je mocno.
-Ano i jeszcze, za 1 godzinę mamy samolot. - powiedział na luzie Harry

-CO?!

*


-Prosimy o zapięcie pasów, za chwilę wylatujemy! - powiedziała jakaś kobieta.
Sandra siedziała pośrodku siedzeń, a kto obok niej? Jak na złość Harreh Styles, a obok Niall. Była pośrodku idiotów, kochanych idiotów.
Ronnie zaś siedziała z Zaynem i Louisem. A Liam?  Siedział z Paulem.

Chłopcy musieli ubrać jakieś koszulki, reklamowali coś tam.
-Nasza pierwsza podróż razem. - przybliżył się Zayn do Ronnie.
-Wiesz, polubiłam Cię. - Zayn od razu rozpromieniał, po czym Ronnie dodała - ale tylko trochę! - i odwróciła się do Louisa, po czym zaczęła zacięcie mówić o plantacji Marchewek.
-Wytrzymasz ze mną 2 godziny?  - zapytał Harry, uśmiechnięty.
-Nie wiem - powiedziała lekko uśmiechając się Sandra.

- Słuchaj Sandra.. jest mi naprawdę przykro, że nie powiedziałem ci o tej umowie, ale nie mogłem. Nigdy bym Cię nie zdradził, a już na pewno nie z tą jędzą. Musisz mi uwierzyć.. - Mówił spokojnie Harry, trzymając ręke Sandry.
- Ja, ja, ja nie wiem. Daj mi troche czasu, muszę to przemyśleć - San położyła głowe na ramieniu Hazzy i próbowała usnąć, chłopak natomiast głaskał ją po włosach i nucił jakieś kołysanki. Kiedy Sandra już prawie spała obudziło ją głośnie 'VAS HAPPENING'. Obróciła głowe do tyłu i zobaczyła śmiejących się Ronnie i Zayn'a oraz Louisa, który zrobił facepalm'a. Ucieszył ją ten widok. Jej przyjaciółka zaakceptowała mulata i dodatkowo się z nim zaprzyjaźniła, kto wie, może będzie z tego coś więcej?
-Ronnie, wiesz, że jesteś dla mnie pardzo ważna? - spytał delikatnie Malik, patrząc Collins w oczy.
- Awwwwwwwwwww. Malik, to było tak słodkie, że rzygam tęczą. - Obydwoje zaczeli się śmiać. - A tak serio, to ty dla mnie również. - Powiedziała, pocałowała w policzek i położyła głowe na kolanach malika, a nogi na nogach Tomlinson'a.
- Te, lala, nie zawygodnie ci? - Oburzył się Louis.
- Nie, masz bardzo kościste nogi.
- Wiem, ale laski na nie lecą.
- Ciekawe które. - Veronika teatralnie wywróciła oczami.
- Oh, nie chce mi się wymieniać.
- Bo nie masz nic do wymianiania, a teraz się zamknij. Ide spać. - Mówiac to przytuliła siędo brzucha Zayn'a, a on głaskał ją po plecach, głowie, udzie. Nie miała nic pzreciwko. Wtym samym czasie, Sandra też usnęła. Niall spał już dawno, podobnie jak Paul i Liam. Harry natomiast rozmyślał o Sandrze, marzył, że może jednak mu wybaczy. Zayn, zastanawiał się jakim uczuciem darzy Ronnie. Czy to coś więcej, czy tylko przyjaźń, był już prawie pewny swoich uczuć, ale czy Veronika je odwzajemnia? Myśląc o dziewczynach, obaj chłopcy zasneli.

~*~

NO HEJ! jak się podoba rozdział?
zostajemy przy zasadzie sandry - 24 komentarzy = nowy rozdział.

jęsli się postaracie, to moze będzie wieczorem *w*
love'u ♥

wtorek, 6 listopada 2012

Chapter 9

    Piątek.

*DZWONEK*
-Tak! Nareszcie koniec lekcji! - wykrzyczała Sandra, po czym poparła ją Ronnie.
-A właśnie, zapomniałam Ci powiedzieć. Dzisiaj wyjeżdżamy w góry.

-CO?! - zatrzymała się na środku chodnika.
-Nie mówiłam Ci? 
-Nie?
Po chwili do dziewczyn podeszła jakaś dziewczyna.
-Wiecie, że jestem fanką One Direction? A ty zdziro jesteś już z Harrym? - wykrzyknęła jakaś niska blondynka, Sandrze prosto w twarz, po czym dała jej z liścia.
Ronnie gdy to zobaczyła, oddała jej w twarz, za Sandrę, bo była w wielkim szoku, po czym ta laska się zaczęła śmiać. 

-Co kurwa cieszysz ten ryj, jak koń na paszę?! - wydarła się Ronnie.
-A spierdalaj, i tak Ci odbiorę Harrego! - wydarła się blondynka, patrząc na Sandrę. 

Sandra spojrzała na nią ze zdziwieniem, Ronnie się zaśmiała i powiedziała:
-Sandra, jest lepsza, mądrzejsza, i ładniejsza.
-Co ty tam pierdolisz? - zaczęła się śmiać.
-Wyjebę Ci zaraz obcasem w oko.
-Liż mi pięty. - zaczęła się śmiać, a Ronnie zaraz po niej. Sandra się tylko uważnie przyglądała kłótni nastolatek.
-Chyba Cię koń spłodził, bo masz taki ryj jak pół dupy zza krzaka. - prychnęła Ronnie.
-Ty kondomko zajebana.

-Słucham? Powtórz, a Ci przywalę.
-Kondomko zajebana.


*BUM*

-Uderzyłaś mnie.

-Tak, zasłużyłaś. - zaśmiała się Ronnie, i razem z Sandrą wyszła ze szkoły, wprost do akademiku.
-Dziękuje Ronnie, kocham Cię.
Dziewczyny weszły do pokoju, Ronnie biegiem zaczęła się pakować, no bo Sandra jej dopiero teraz powiedziała o tym całym wyjeździe. Sandra była już dawno spakowana, a Ronnie nie miała pojęcia, jak mogła się nie skapnąć, że Sandra się gdzieś pakuje.

*
-Ja idę do Harrego na chwilę.

-Dobra, ale wracaj szybko, bo musisz mi pomóc się spakować.
-Okej.
>piosenka<
Sandra, chciała zrobić niespodziankę Harremu i poszła do chłopców domu.
Szła ulicami Londynu, już nie mogła się doczekać, żeby zobaczyć swojego misiaka. Zapukała w drzwi, otworzył jej Liam. Przytuliła go na przywitanie, i w podskokach pobiegła do pokoju Harrego.
-Nie wiem czy Harry jest jeszcze w domu, wychodził chyba gdzieś. Tak mówił w sumie. - powiedział Liam.
-No to sprawdzę.
Weszła po schodach, otworzyła drzwi i zobaczyła..

Harrego z jakąś starą babą. Siedziała mu na kolanach, poznała jej twarz to była Caroline Flack. Gdy Harry zobaczył Sandrę, zrzucił z siebie Caroline, i pobiegł do Sandry. Stał przed nią, i się rozpłakał.
-Ja.. Ja.. ja cię przepraszam, to nie tak jak myślisz.. - powiedział trzymając ją za ramiona. Sandra nie ruszała się, stała w jednym miejscu. Ale nagle, popłakała się i wybiegła z domu. Szła szybkim krokiem, i płakała. Nie mogła uwierzyć, że jest zaledwie parę dni z Harrym, a on już ją zdradził. Zawiodła się na nim, ale zamierzała jechać na wycieczkę w góry razem z nimi. Chciała mu pokazać, że nie przejmowała się nim.. Nie.. wmawiała sobie same kłamstwa. Kocha go, i chce go mieć przy sobie.
Usiadła na ławce w parku.


Gdyby ktoś przy niej wypowiedział teraz imię Harry… Prawdopodobnie zareagowałby tak samo, jak reagowała cały czas. Ściśnięciem tego, co zostało z jej serca. Skrętem żołądka i bardzo przykrym bólem. Przecież cały czas wypowiadała to imię sama.
Harry, Harry, Harry. Tęskniła za nim i myślami wołała i błagała, żeby wszystko, co się wydarzyło, było tylko jedną, wielką nieprawdą, a jednocześnie odcinała się i odsuwała, kategorycznie pragnąc końca. Rozpaczliwie myślała, że jeżeli odrzuci od siebie jakiekolwiek myśli o tym, co stanowiło dotąd najważniejszą część jej życia, poczuje się jakkolwiek lepiej i zapomni. Zapomni. Zapomnienie. To słowo grzmiało potężnie w jej głowie, szydząc z jej słabości i emocji, które otworzyła na tacy przed złą i najgorszą częścią własnego ja. 

Podniosła się, i poszła w kierunku domu. Nie chciała, nikomu o tym mówić. Chciała zadzwonić do swojej mamy. Nie odbierała, na pewno była zajęta swoją pracą, tak jak całe życie. Nie chciało jej się nic.. Miała tylko Ronnie, chciała jej się wypłakać w ramię, ale gdyby to zrobiła zapewne poszła i by mu przywaliła, nie chciała tego. Sandra jest osobą wrażliwą, i nie chcę, żeby Harry cierpiał, pomimo, że on wyrządził jej o wiele większą krzywdę. Weszła do akademiku, puste korytarze, oznaczające Weekend. Bardzo lubiła tą szkołę, przeszła przez długie korytarze, schodami do góry, *puk,puk* 
-No gdzie ty byłaś? Płakałaś?!
-Nie..
-Widzę, co się stało.

Sandra zdobyła się na odwagę i opowiedziała wszystko Ronnie, Ronnie się załamała, co zdziwiło Sandrę, bo prawdziwa twardzielska Ronnie poleciała by teraz do Harrego i by mu coś zrobiła. Nie odpowiedziała nic, przytuliła Sandrę i pocałowała ją w czoło, szepnęła tylko 'nie jest wart' po czym uśmiechnęła się do niej i za wszelką cenę, próbowała ją pocieszyć, i rozśmieszyć. 
Sandra spojrzała na telefon 39 nieodebranych połączeń od Harrego, i jedna wiadomość.
"Za chwilę będę u ciebie, to nie tak jak myślisz, przysięgam Ci, za chwilę będę u ciebie. Kocham Cię. " 


no trudno! Jestem wybredna, widzę dużo wyświetleń, a mało komentarzy. Może mnie Sandra, zabije ale trudno. 25 komentarzy=następny rozdział! *.*