Łączna liczba wyświetleń

sobota, 29 grudnia 2012

Chapter 14.

-Zayn, powiesz mi gdzie my do cholery jasnej jesteśmy? - zdenerwowała się Ronnie.
-Erm.. No na tej dróżce, w górę pójdziemy, i tam nasz domek..
-W jaką górę? Zayn, my tędy nie szliśmy.
-No tak, poczekaj zadzwonię do chłopaków.. Fuck.

-Co?
-Zasięgu nie ma.
-No ty sobie chyba teraz żartujesz, utknęliśmy w środku lasu, bez niczego, bez jedzenia, bez koców, bez zasięgu. Mogliśmy zostać, to moja wina.
-Nie, Ronnie, to moja. Mogłem Cię posłuchać i mogliśmy iść tamtędy.
-Dobra, nie kłóćmy się, lepiej powiedz mi jak mamy iść?
-To chyba się wrócimy. - po czym pociągnął Ronnie za rękę.
...
-Jesteśmy na szczycie! Jesteśmy najlepsi! - Wykrzyczał Louis, latając wokoło z rozłożonymi rękami, udając samolot. Wszyscy usiedli na skałce, Harrego raziło słońce w oczy, więc ciągle poprawiał włosy, próbując sobie nimi zasłonić oczy, inteligent.
-Zadzwonię może do Zayna i do Ronnie, czy dotarli. - powiedziała Sandra.
-Dobra, dzwoń. - powiedział Niall plując na około batonikiem.

-Ronnie nie odbiera, coś jest nie tak. Ona telefonu nie wypuszcza z rąk. Musiało się coś stać. - zdenerwowała się Sandra, od razu wstając, i łapiąc się za czoło.
-Wyluzuj, może.. coś robią? - zrobił zboczoną minę, Louis.
-Nawet jeśliby TO robili, to ona by odebrała, znam ją całe życie.
-Może się rozładował? 

-Rano miała naładowany telefon na 100% coś się musiało stać.
-Zbastuj maleńka.

-NIE! Coś się musiało stać.
-Uspokój się Sandra, nic się nie stało, może się bzykają. - powiedział Niall jedząc banana.
-Dobra, może przesadzam. Wracajmy już, proszę. Proszę..
-Dobra, no to idziemy.
Wszyscy ruszyli na dół, po stromej górze, wszyscy zlatywali, i udawali samoloty, Sandra co chwilę przybijała sobie facepalmy.
...
-Zayn, ja cię kurwa zabije. - zdenerwowała się Ronnie, biegając jak opętana, pomiędzy drzewami, szukając drogi do domu.
- Spokojnie, nie panikuj. Wrócimy do domu. - Malik starał się uspokoić swoją dziewczyne.
- Jak mam być do cholery spokojna?! Zaraz bedzie ciemno! Boje się..
- Czekaj, co ty powiedziałaś? Ta odważna Ronnie, która potrafi zamordować wzrokiem, się boi?
- Tak! Boi się! Bardzo się boi. - Veronika była totalnie przerażona tą sytuacją.
- Nie masz czego skarbie - Zayn przytulił ją do siebie, lekko nią kołysząc i gładząc jej włosy. - Ja Cię zawsze obronie.  - dziewczyna wtuliła się w niego jeszcze mocniej, mówiąc, że go kocha.

...
- Ronnie! Zayn! Starczy tego bzykania! - Lou wpadł do ich sypialni śmiejąc się najgłośniej jak się da, lecz kiedy zobaczył, że nikogo tam nie ma troszke się przestraszył. - Ej! Tu też ich nie ma! - Krzyczał by reszta go usłyszała.
- Jak to?! Mówiłam! Coś im się stało! - Sandra, była na prawdę wystraszona. - Wracamy, ja musze ją znaleźć. Nie daruje sobie jeśli coś jej się stanie.

_________________________________
ten rozdział też krótki, nie mam siły nic pisać. nie umiem pisać ;x
podziękujcie Sandrze B. bo to ona pisze najwięcej.
nie zapomniałyśmy o blogu.. codziennie sprawdzamy liczbe komentarzy.
kochamy was ♥
15 kom - chapter 15.
love'u ♥
/ S, S

poniedziałek, 10 grudnia 2012

NOMINACJA LIEBSTER AWARD

DZIĘKI, DZIĘKI, DZIĘKI! ♥

1. Twój ulubiony zespół? 
One Direction

2. Jakie jest twoje największe marzenie?
Naszym największym marzeniem, jest spotkać chłopców z One Direction

3. Jakiej muzyki słuchasz?
One Direction

4. Co cię inspiruje  do pisania blogów?
One Direction

5. Od kiedy jesteś Directioner?
Obydwie od tamtego roku
6. Twoja pierwsza reakcja gdybyś zobaczyła 1D pod swoim domem gadających po polsku?
Stylesowa - Dzwonie do Malikowej, a potem umieram. Malikowa - Dzwonie do Stylesowej, a potem umieram.
7. Jak nazwiesz swoje przyszłe dzieci?
Stylesowa - Louis, Amy, Darcy Malikowa- Natalie, Harry.
8. Ile masz lat?
Stylesowa - 14 Malikowa - 13
9. Masz rodzeństwo?
Stylesowa - Tak Malikowa - Nie

10. Akceptujesz dziewczyny chłopaków z One direction?
Tak, zdecydowanie tak 
11. Ulubiona piosenka?
Stylesowa - Rock Me
Malikowa - Over Again.

niedziela, 9 grudnia 2012

Chapter 13.

...
- Harry! Możemy wracać, znalazłam go. - mówiła uradowana Sandra. Harry, nic nie powiedział. Po prostu podszedł i pocałował dziewczynę w usta. Chwycili się za ręce i poszli w stronę przyjaciół.

*

- Chce już wracać. - od kilku minut Ronnie nie dawała spokoju przyjaciołom.
- Veroniko Demeterio Collins, jeśli zaraz się nie zamkniesz to ci coś zrobie. - Sandra była widocznie zirytowana zachowaniem przyjaciółki.
- Okej, to wy idźcie dalej, a ja wracam do domu.
-No chyba nie. - chwycił Ronnie, Zayn za rękę.
-Ale mi się już nie chce chodzić po tych górach! - powiedziała bardziej zirytowana.
-To ty i Zayn wróćcie, a my podejmiemy się zadania i wejdziemy na tą oto górę. - pokazał Louis zgrabnym ruchem ręki.
-W sumie chce mi się do kibla.. znaczy do ubikacji - poprawił się szybko Zayn - po czym wszyscy się zaśmiali oprócz Ronnie, która pokręciła tylko głową.  - więc idziemy? - powiedział  Zayn chwytając za rękę Ronnie.
Pożegnali się, i zniknęli na dole.


*

-Ronnie, kocham Cię.

-Ja ciebie też kochanie, ale co Cię tak wzięło na czułości? - czuła na sobie pocałunki Zayna.
-Po prostu cieszę się, że Cię mam. Nie mogę się doczekać aż skończysz szkołę, i wszyscy w siódemkę zamieszkamy razem.
-A dobrze wiedzieć. - zaśmiała się.

-Przepraszam. - powiedział Zayn i odebrał dzwoniący telefon. - Halo? Perrie.. co chcesz? Nie mogę teraz gadać.. Nie! proszę Cię zostaw mnie w spokoju. Kiedyś myślałem.. no nie przerywaj mi! Kiedyś myślałem, że Cię kocham.. Kiedyś myślałem też, że jak nie zjem obiadu, to mnie porwą kosmici. no wybacz. - po czym się rozłączył, a Ronnie parsknęła niepohamowanym śmiechem.
-Nogii mnie boląąą - przeciągnęła się Ronnie, po czym nagle zabrakło jej gruntu pod nogami i wylądowała u Zayna na baranach. - tak mi pasuje. - powiedziała i wtuliła się mocniej w jego plecy. 

Szli tą samą drogą co poprzednio, i co? Zabłądzili. Nie wiedzieli dokładnie gdzie są. 

_____________________
macie taki króciutki, za to że jest tak mało komentarzy ;x
20 komentarzy - kolejny rozdział
i już nie ma rzadnych ulg!
a tak przy okazji..
mamy kolejne blogi
just believe i fight for this love
wysyłajcie linki znajomym i komentujcie! :3
love ya!

wtorek, 13 listopada 2012

Chapter 12


     Wszyscy zasiedli w ślicznej jadalni i omówili plan na jutrzejszy dzień. 
Ronnie usiadła na kolanach Zaynowi, a on ją słodko obejmował od tyłu. Harry zaś trzymał rękę na kolanie Sandry. Niall usiadł na stole (?) i zaczął przemawiać.
-Jutro.. idziemy w góry!
-Serio? Łał, jesteśmy w górach i idziemy w góry. Jezu!  - powiedział sarkastycznie Louis, jedząc marchewkę.



- Woooooooooooohoooooo! – wrzasnął Niall, przeskakując swoim skokiem dwa krzesła na raz i machając rękoma jak w ataku padaczki, dopadł wielkich, skórzanych kanap w salonie i rozłożył się na nich seksownym dupskiem do góry – Boże. Czujecie to? Czuję się jak naleśnik. Naleśniki mają fajnie.
- My little Irish Boy! – powiedział Liam, spokojnym krokiem podchodząc do Irlandczyka zgłębiającego tajemnice tapicerki - Pragnę przypomnieć, że po drodze zatrzymywaliśmy się trzy razy, bo byłeś głodny. Ja nie chcę Ci wypominać, ale…
- Kochanie, zjadłeś trzy pączki, kanapkę z bekonem, cheesbugera i kiełbasę z grilla na twoich postojach na jedzenie – powiedziała Sandra, kiedy wchodziła za chłopakiem do pokoju, stukając obcasami po podłodze 
- A te hot-dogi, które pożarłeś przy tankowaniu? Ile ich było?

- Trzy- mruknął Harry, wędrując ręką po ramieniu Sandry.
- Cztery – poprawił obiekt wyliczanki, narkotyzując się zapachem kanapy.
- Ewentualnie osiem.
- WYPOMINACIE MI?!
- No, Niallku, jakże byśmy śmieli? – zaświergotał Lou, składając rączki w geście wiejskiej damulki – Oj, Niallku, Niallku! Oj, Niallku, Niallku! – zapiszczał wysoko.
-Dobra, idziemy się myć i spać! Jutro szykuje się niezła zabawa - powiedział Zayn, całując Ronnie w szyje, a ta przy tym odfruwała. 

*
Zayn i Ronnie weszli do prześlicznej sypialni. Zayn był podekscytowany, a Ronnie trochę.. zawstydzona? Tak, chyba tak to można było nazwać. 
-No co tak stoisz w wejściu? - powiedział zdziwiony Zayn, po czym Ronnie zrobiła jeden krok i się odwróciła. Zayn zaśmiał się, rozbiegł się i z całej siły ją przytulił, podniósł i rzucił nią na łóżko.
-AŁA!!!!!!!!!!! - wydarła się Ronnie chwytając się za głowę.
-Aa, przepraszam, chciałem być romantyczny!
-Widać udało Ci się to. 
*
Sandra i Harry weszli do swojego pokoju, a za nim wleciał mały Horanek. Harry i Sandra stali naprzeciwko siebie, a pomiędzy nich wleciał Niall.

- Wiecie, że w zgodzie z prawami fizyki, trzmiel nie powinien latać?
- Taak, no jasne. A wiesz, że zgodnie z prawami ochrony osób publicznych, Niall Horan nie powinien właśnie stać mi na stopie?
- Nie wiem. Ale, swoją drogą, to bardzo interesujące.
- ZŁAŹ, KRETYNIE!
-Pseplasam. - powiedział dziecięcym głosikiem



Słońce wlatywało przez rolety do pokoju Harrego i Sandry.
-Jest 10, mieliśmy o 10 wyruszyć. - szepnął Harry wtulając się w Sandrę.

-Wiem, kto ich idzie obudzić? - powiedziała nadal z zamkniętymi oczyma.
-Zróbmy wyliczankę.

-Ene dułe rike fake wpadła bomba do piwnicy napisała na tablicy HARRY STYLES FAJNY JEST, na kogo wypadnie na tego bęc!  Haha, idziesz ty! - powiedział Harry, zadowolony.
-No dzięki - zaśmiała się Sandra, wstała z łóżka, po czym znowu wylądowała na łóżku, bo Styles pociągnął ją i pocałował.

Sandra wyszła z pokoju, i na pierwszy ogień poleciał pokój Ronnie i Zayna. Zapukała. Cisza. Aha, więc śpią. Uchyliła lekko drzwi i zobaczyła, kołdrę na podłodze, poduszki po drugiej stronie łóżka, i lekko przykrytą Ronnie, która wtulała się w tors Zayna. Widok nagiego torsu Zayna, przeprawił Sandrę o mały dreszczyk. Tak miał wspaniałe Ciało, gdyby Harry mógłby czytać jej w myślach, sądzę, że byłby najbardziej zazdrosnym chłopakiem na świecie. Just Harry.

Po 20 minutach, wszyscy byli już gotowi do wyjścia w góry.
Weszli w jakieś pola, bo Tommo ich tam zaprowadził, stwierdził, że będzie szybciej. Tak. Sandra i Ronnie wyglądały jak nastolatki, które robią sobie zdjęcia w polach, w zbożu.. ahh! 




- Co tak, chodzisz sama, kochanie?! – wrzasnęło coś wesoło nad uchem Sandry, a potem szlag strzelił grawitację. 
Poprawiła okulary przeciwsłoneczne na nosie. A… hahahah, tak, mogła się spodziewać. Jest na barkach Harrego Stylesa.
- Ej no, postaw mnie… - roześmiała się, wkładając palce w jego włosy. "Cholera, czy ja się czasem nie zamieniam w taką panienkę co to tylko miód i lawenda Gdzie, no przecież ja nie mogę tak słodzić. To nie w moim stylu. Musztra musi być." pomyślała, po czym próbowała zejść z Hazzy.
- SIEDŹ I NIE KŁAP – mruknął tylko Hazza, łaskocząc ją lekko w uda.
- Widzisz, Zayn?! Dlaczego ty mnie tak nie nosisz?! – zawyła z udawanym smutkiem Ronnie, puszczając do Sandry oczko. Kochana. Podeszła do Zayna i bezboleśnie zaczęła go uderzać po głowie, a ten tylko nadepnął na zboże, które połaskotało w nos, jednym ruchem złapał Ronnie za rękę, unieruchomił ją i pocałował. Jak widzi się coś takiego, to człowiek się rozczula. 

- Też chcesz tak? – roześmiał się Harry. Sandra Walnęła go pięścią w głowę, a ten jajogłowiec nawet nie poczuł. Ta czupryna była takim świetnym amortyzatorem, że dawała jego łbowi moc niemal nieśmiertelną. Złapał ją tylko za rękę, którym musnęłam czubek jego głowy.
- Co, rozumiem, że tak? – i już prawie zaczął ściągać Sandrę sobie z pleców, kiedy rozległ się radosny krzyk Zayna:
-ŹRÓDEŁKO!!!
-A SĄ RYBKI!? - krzyknęła Ronnie. 

Zayn i Ronnie rozbiegli się żeby zobaczyć czy w źródełku coś jest. Tak, rozbiegli się i wpadli do wody. Ronnie była wściekła a Zayn leżał w tej wodzie i się śmiał. Wyszli szybko, i mokrzy szli całą drogę.

Szli przez całą drogę, i wykończeni usiedli na skałach. Leżeli i wpatrywali się w słońce.
-Przynajmniej schudnę, od tego chodzenia. - westchnęła, Ronnie.
-Ja też.

-Nie macie z czego, kochaniutkie. - powiedział Niall.
-Poczekajcie zrobię nam zdjęcie. - powiedziała Sandra. Wstała ze skał, czuła na sobie wzrok wszystkich, odwróciła się i uśmiechnęła się szeroko do nich, po czym oni to samo odwzajemnili. Wzięła swoją torbę, i zaczęła szukać telefonu.
-Fuck.

-Co? - spytała Ronnie, wstając.
- Cholera – mruknęła – zgubiłam telefon.

Ronnie podeszła, rozpięła jej plecak i zaczęła szukać w środku. Nie chciała widzieć jej rozczarowanej miny, kiedy nic nie znalazła.Podeszłam bliżej do reszty.
- Idę szukać telefonu, nie czekajcie na mnie.
- Sandra, kupię ci drugi… - powiedział Harry, łapiąc ją za rękę. 
- Nie, nie mogę… Muszę po prostu znaleźć tamten – Wszystko tam było – całkiem spory zapis tutejszych wspomnień, bez których po prostu nie mogła się obejść. Nie mogłam się z nimi od tak, rozstać.

- Dobra, wracam. Naprawdę, nie krępujcie się, idźcie dalej – po prostu dojdę potem. Jak już znajdę tego mobila, to dam wam znać, okej? Kocham was.
- Na pewno? – zapytał Lou z zatroskaną miną, w której kryło się pytanie. Nie chciała ich martwić czymś takim, przecież to błaha sprawa…
- Idę z nią, spokojnie – powiedział zaraz Harry, ściskając mocniej jej dłoń. Fakt, spacerowanie po lesie w górach nie należy do jej hobby, ale całkiem dobrze bym sobie poradziła. Nie odmówiła mu jednak przecież pomocy. Uśmiechnęła się do niego z rozczuleniem.
- Trzymajcie się – powiedział Zayn, a Ronnie pomachała. I znikli w dole.
- Cholera, czemu muszę być taką przeklętą ofiarą..
- Nie jesteś przeklętą ofiarą, Sandra, czasem się zdarza. Niedawno zgubiłem iPhone’a… - rozwodził się Harry, rozglądając uważnie dookoła. Ich szukanie nie trwało długo – na poprzednim miejscu postoju, to znaczy tuż przy niewielkim jeziorku, leżał sobie samotny i zapomniany na kępce mchu. "Mój kochany. Nigdy bym cię nie zostawiła!" - pomyślała.


***


No no, trochę nas zawiodłyście z komentarzami ;c bo spodziewałyśmy się więcej komentarzy, mam nadzieję, że rozdział się podoba.

s/ *.*


You can't go to bed, 
Without a cup of tea, 
And maybe that's the reason that you talk in your sleep 
And all those conversations 
Are the secrets that I keep 
Though it makes no sense to me 





piątek, 9 listopada 2012

Chapter 11


Zayn i Harry obudzili się, gdy Paul kazał już im wstawać. Zayn spojrzał na swoje kolana, spała na nich jego słodziutka Ronnie, leciała jej ślina z ust, ale to nic. Pogłaskał ją po głowie, i szepnął:
-Ronnie.. Wstawaj. Wylądujemy zaraz. 
-O.. faktycznie, miałam sen, że goniły mnie mrówki.
Harry zobaczył, że Sandra jest oparta głową, o ramię Horana, przez co był cholernie zazdrosny. Ale rękę trzymała na kolanie Harrego. Przez cały lot, trzymał ją w rękach.
-Sandra wstawaj. - powiedział Horan, nie nie.. Harry to miał zrobić, i delikatniej.
Sandra obudziła się przyjmując postawę siedzącą. Spojrzała na Harrego i się uśmiechnęła.

-Ciekawe jak wyglądam. - powiedziała.
-Słodko. - powiedział Niall.
Czy on ją podrywa? - pomyślał Harry.
-Tak, słodko. - powiedział Harry skupiając tylko i wyłącznie wzrok na Sandrze, kiedy ta przeglądała się w lustrze, i pytała Zayna czy ma grzebień.

Po uczesaniu się, Sandra odwróciła się do Ronnie.
-Harry... - powiedziała Sandra.

-Tak? - powiedział uśmiechnięty, z nadzieją, że powie jej coś miłego.
-Zamienisz się na chwilę miejscami z Ronnie, muszę z nią pogadać.
-A nie może to być Niall?
-Może, ale proszę Ciebie.

*

-No siemka, jak tam zakochańce? - powiedziała Ronnie.
-Daj spokój..
Dziewczyny przegadały ostatnie 10 minut lotu, po czym Ronnie wróciła na swoje miejsce. Harry usiadł na swoim miejscu, patrząc się w Sandrę, która kłóciła się z Niallem. 
Była taka słodka. - myślał Harry.

Ronnie i Zayn wygłupiali się, wkładając do nosa żelki, robiąc z paluszków zęby wampira itp. Przez co Louis robił ciągle FACEPALM'A
-Prosimy o ponowne zapięcie pasów, właśnie lądujemy.
Samolot zjechał kilka stopni niżej, potem jeszcze niżej i wylądowali.
-No to jesteśmy! - wykrzyknął Liam, po czym wszyscy zaczęli klaskać pilotowi, za wylądowanie.
Wyszliśmy z samolotu, od razu na wejściu wszyscy poczuli ciepły podmuch wiatru, w końcu Włochy, a nie Londyn. Jak na październik było ciepło. Weszli na lotnisko.

 O nie. O nie, proszę nie..  - myślała Ronnie.
Stado fanek, chłopcy gdy to zobaczyli, załamali się. To miał być krótki urlop, BEZ fanów. No ale cóż.
Przeszli przez tłum fanów, i szybko weszli do wielkiego czarnego auta.
-Uf.. - powiedział Niall

Jechali długo, bardzo długo. I nagle dojechali do jakiegoś lasu? To miały być góry tak? No ale ok.
chłopcy pokazali palcami, przy czym dziewczyny przyssały się do szyby, i ze zdziwienia opadły z powrotem na siedzenia.Terrace-view2_large

-Czy was pogięło?! - powiedziała Ronnie.
-Nie.  - odparł Louis.

Wszyscy weszli do prześlicznego domku, był wspaniały. 
-Chodźcie do tej komórki! Pokażemy wam coś. - powiedział Niall.
Zayn i Ronnie weszli jako pierwsi, a Niall wykorzystał okazję i zamknął ich. Właściwie nie zamknął, tylko zatrzasnął. Chciał tylko zamknąć na klucz i postraszyć, ale on zatrzasnął.

-Mamy problem. - powiedział drapiąc się po głowie Niall.
- Niall, otwieraj to! To nie jest śmieszne! - Krzyczała Ronnie waląc pięścią w drzwi.

- Dobra Niall, otwórz ich. Żart się udał - Mówił Louis.
- ALE SIĘ NIE DA! - Krzyczał przerażony Horan.
- Jak sie kurwa nie da?! - Tym razem to Zayn wydzierał się w niebogłosy.
- Zacieły się, drzwi się zacieły - mówił spokojnie Niall
- Niall, kochanie. Jak wyjde z tej pieprzonej komórki, to ci obiecuje, że skopie ci twój irlandzki tyłek. - Veronika starała się otworzyć drzwi, ale nie udawało się. - KURWA JA CHCE WYJŚĆ!
- Spokojnie, idziemy poszukać jakiś narzędzi. Nigdzie się nie ruszajcie - Rzekł Harry i poszli.
- hahaha, bardzo śmieszne. - To jedyne co zdążył powiedzieć Zayn by usłyszeli. - To zostaliśmy sami. Co robimy? SEEEEEEEEX? - Malik zabawnie poruszył brawiami.
- Jasne, czemu nie? - Collins wzruszyła ramionami.
- Serio?
- Tak, teraz się jebiemy, a później zapraszamy na podwieczorek Myszke Mikki.
- A już myślałem, że się zgadzasz.
- Oczywiscie, zawsze zgadzam się na sex z chłopakiem, którego znam tak krótko i w dodatku nie jesteśmy parą. Uhm, Malik, ogarnij te zboczone myśli.
- No wiesz, zawsze możemy - mówił chłopak zbliżając się do Ronnie - być parą.
- No oczywiście, że mozemy.. WAIT WHAT?!
- No, zawsze mozemy zostać parą, chyba, że nie chcesz..
- Zayn, JESTEŚ POJEBANY. Znamy się od kilku dni..
- Sandra i Harry też, ale są ze sobą i kochają się prawie tak mocno jak ja kocham ciebie. Znaczy..
- STOP! Czy ty właśnie wyznałeś mi miłość?
- Tak, nie, nie wiem. TAK, wyznałem ci miłość, Ronnie kocham Cię, ja rozumiem jeśli ty tego nie odwzajemniasz, ale .. - Veronika wpiła się w jego usta przerywając jego monolog. - Czy to znaczy, że?
- Też cie kocham. - Ich usta znów złączyły się w pocałunku.
- TAK, NARESZCIE. - usłyszeli krzyki i drzwi się otworzyły.
- Czyli to było specjalnie? Wredne małpy, nie odzywać się do mnie!
- Ale to był pomysł Zayn'a. - Mówił wystraszony, miną Ronnie, Niall.
- Malik, nie odzywaj się do mnie!
- Ale, ale no nie miałem innego pomysłu..
- Mów do ręki - Powiedziała Ronnie pokazując mu swoją dłoń, Malik natomiast ją pocałował.
- Też Cie kocham.
- Harry, mozemy pogadać? - Sandra nieśmiało zapytała.
- Jasne, chodź. - Hazza zaprowadził dziewczyne w ciche miejsce, w ogródku.
- Bo ja sobie to wszystko przemyślałam i ja cię kocham, i ja chcę z tobą być. Mam w dupie jakiś układ. Chce być z tobą i nawet ta szmata nam w tym nie pzreszkodzi.
- Dziekuje, ale obiecuje ci, że to nie zajdzie zadaleko. Nie zrobie ci krzywdy. Kocham cię, Sandra.
- Ja ciebie też, Harry. Ja ciebie też. - po czym wpił się w jej usta..

~*~
JEST 11
wasze komentarze są kochane ♥
ale, chcemy żeby było ich więcej więc :
30 komentarzy - nowy rozdział.
Love'u / S S ♥




czwartek, 8 listopada 2012

Chapter 10

Sandrze drżały ręce, to było chore, pierwszy raz tak bardzo się martwiła. I nagle usłyszały dzwonek do drzwi. Ronnie wstała i poszła otworzyć. Sandra zakryła się kocem, i nie chciała wiedzieć co się zaraz tutaj stanie. Usłyszała bieg wielu osób, odkryła się i zobaczyła całe One Direction. Nie byli raczej smutni, ale raczej.. weseli?
-Sandra, ty to źle zrozumiałaś! - wszyscy siedzieli na jej łóżku, przygniatając jej nogi.
-Co tu było złego do zrozumienia? - powiedziała.

-Mamy kontrakt z Caroline.. - powiedział niechętnie Harry.
-Ten kontrakt wygląda tak, że siedzi Ci na kolanach?! - wtrąciła się Ronnie, marszcząc brwi.
-Chłopcy mogliśmy się nie zgadzać, na tej jebaną umowę.. - wykrzyknął Harry do chłopców, Sandra aż się odsunęła do ściany.
-Ale nam Paul kazał, 2 miliony złotych to jest dużo.. - powiedział Niall, bawiąc się kocykiem Sandry.
Zayn i Ronnie siedzieli obok siebie, jak najlepsi przyjaciele.
-No dobra? I jaka umowa? - powiedziała bardziej spokojniej Sandra.
-Że mam ją uwieść, żeby wydobyć informacje.. - powiedział Harry.
-Uwieść? Ale jakie informacje!
-No do końca nie wiemy, mamy dowiedzieć się coś na temat X FACTORA.

-Bez sensu ta umowa, bez obrazy. - skrzywiła się Sandra, po czym wszyscy poparli ją. - Harry, nie będziemy razem, jeżeli ty masz się miziać z tą szmatą.
-Ale muszę.. A muszę być też z tobą, bo cię kocham.
-Nie wiem, przemyślę to.
Wszyscy chłopcy rzucili się na Sandrę i Ronnie, które prawie spadały z łóżka. Śmiali się i wygłupiali.
-No ale tak na marginesie, nie mówiliśmy wam gdzie lecimy w góry..
-Gdzie? - spytała Ronnie poprawiając swoją grzywkę.
-Do włoch - powiedział Liam, jedząc serek który sobie wziął z dziewczyn lodówki.

-Wait.. WHAT?! 
-No Do Włoch. - powiedział Zayn
-Musimy jakoś rozpieszczać nasze kochane dziewczynki - powiedział Louis, po czym położył się na Ronnie i Sandrze, przytulając je mocno.
-Ano i jeszcze, za 1 godzinę mamy samolot. - powiedział na luzie Harry

-CO?!

*


-Prosimy o zapięcie pasów, za chwilę wylatujemy! - powiedziała jakaś kobieta.
Sandra siedziała pośrodku siedzeń, a kto obok niej? Jak na złość Harreh Styles, a obok Niall. Była pośrodku idiotów, kochanych idiotów.
Ronnie zaś siedziała z Zaynem i Louisem. A Liam?  Siedział z Paulem.

Chłopcy musieli ubrać jakieś koszulki, reklamowali coś tam.
-Nasza pierwsza podróż razem. - przybliżył się Zayn do Ronnie.
-Wiesz, polubiłam Cię. - Zayn od razu rozpromieniał, po czym Ronnie dodała - ale tylko trochę! - i odwróciła się do Louisa, po czym zaczęła zacięcie mówić o plantacji Marchewek.
-Wytrzymasz ze mną 2 godziny?  - zapytał Harry, uśmiechnięty.
-Nie wiem - powiedziała lekko uśmiechając się Sandra.

- Słuchaj Sandra.. jest mi naprawdę przykro, że nie powiedziałem ci o tej umowie, ale nie mogłem. Nigdy bym Cię nie zdradził, a już na pewno nie z tą jędzą. Musisz mi uwierzyć.. - Mówił spokojnie Harry, trzymając ręke Sandry.
- Ja, ja, ja nie wiem. Daj mi troche czasu, muszę to przemyśleć - San położyła głowe na ramieniu Hazzy i próbowała usnąć, chłopak natomiast głaskał ją po włosach i nucił jakieś kołysanki. Kiedy Sandra już prawie spała obudziło ją głośnie 'VAS HAPPENING'. Obróciła głowe do tyłu i zobaczyła śmiejących się Ronnie i Zayn'a oraz Louisa, który zrobił facepalm'a. Ucieszył ją ten widok. Jej przyjaciółka zaakceptowała mulata i dodatkowo się z nim zaprzyjaźniła, kto wie, może będzie z tego coś więcej?
-Ronnie, wiesz, że jesteś dla mnie pardzo ważna? - spytał delikatnie Malik, patrząc Collins w oczy.
- Awwwwwwwwwww. Malik, to było tak słodkie, że rzygam tęczą. - Obydwoje zaczeli się śmiać. - A tak serio, to ty dla mnie również. - Powiedziała, pocałowała w policzek i położyła głowe na kolanach malika, a nogi na nogach Tomlinson'a.
- Te, lala, nie zawygodnie ci? - Oburzył się Louis.
- Nie, masz bardzo kościste nogi.
- Wiem, ale laski na nie lecą.
- Ciekawe które. - Veronika teatralnie wywróciła oczami.
- Oh, nie chce mi się wymieniać.
- Bo nie masz nic do wymianiania, a teraz się zamknij. Ide spać. - Mówiac to przytuliła siędo brzucha Zayn'a, a on głaskał ją po plecach, głowie, udzie. Nie miała nic pzreciwko. Wtym samym czasie, Sandra też usnęła. Niall spał już dawno, podobnie jak Paul i Liam. Harry natomiast rozmyślał o Sandrze, marzył, że może jednak mu wybaczy. Zayn, zastanawiał się jakim uczuciem darzy Ronnie. Czy to coś więcej, czy tylko przyjaźń, był już prawie pewny swoich uczuć, ale czy Veronika je odwzajemnia? Myśląc o dziewczynach, obaj chłopcy zasneli.

~*~

NO HEJ! jak się podoba rozdział?
zostajemy przy zasadzie sandry - 24 komentarzy = nowy rozdział.

jęsli się postaracie, to moze będzie wieczorem *w*
love'u ♥

wtorek, 6 listopada 2012

Chapter 9

    Piątek.

*DZWONEK*
-Tak! Nareszcie koniec lekcji! - wykrzyczała Sandra, po czym poparła ją Ronnie.
-A właśnie, zapomniałam Ci powiedzieć. Dzisiaj wyjeżdżamy w góry.

-CO?! - zatrzymała się na środku chodnika.
-Nie mówiłam Ci? 
-Nie?
Po chwili do dziewczyn podeszła jakaś dziewczyna.
-Wiecie, że jestem fanką One Direction? A ty zdziro jesteś już z Harrym? - wykrzyknęła jakaś niska blondynka, Sandrze prosto w twarz, po czym dała jej z liścia.
Ronnie gdy to zobaczyła, oddała jej w twarz, za Sandrę, bo była w wielkim szoku, po czym ta laska się zaczęła śmiać. 

-Co kurwa cieszysz ten ryj, jak koń na paszę?! - wydarła się Ronnie.
-A spierdalaj, i tak Ci odbiorę Harrego! - wydarła się blondynka, patrząc na Sandrę. 

Sandra spojrzała na nią ze zdziwieniem, Ronnie się zaśmiała i powiedziała:
-Sandra, jest lepsza, mądrzejsza, i ładniejsza.
-Co ty tam pierdolisz? - zaczęła się śmiać.
-Wyjebę Ci zaraz obcasem w oko.
-Liż mi pięty. - zaczęła się śmiać, a Ronnie zaraz po niej. Sandra się tylko uważnie przyglądała kłótni nastolatek.
-Chyba Cię koń spłodził, bo masz taki ryj jak pół dupy zza krzaka. - prychnęła Ronnie.
-Ty kondomko zajebana.

-Słucham? Powtórz, a Ci przywalę.
-Kondomko zajebana.


*BUM*

-Uderzyłaś mnie.

-Tak, zasłużyłaś. - zaśmiała się Ronnie, i razem z Sandrą wyszła ze szkoły, wprost do akademiku.
-Dziękuje Ronnie, kocham Cię.
Dziewczyny weszły do pokoju, Ronnie biegiem zaczęła się pakować, no bo Sandra jej dopiero teraz powiedziała o tym całym wyjeździe. Sandra była już dawno spakowana, a Ronnie nie miała pojęcia, jak mogła się nie skapnąć, że Sandra się gdzieś pakuje.

*
-Ja idę do Harrego na chwilę.

-Dobra, ale wracaj szybko, bo musisz mi pomóc się spakować.
-Okej.
>piosenka<
Sandra, chciała zrobić niespodziankę Harremu i poszła do chłopców domu.
Szła ulicami Londynu, już nie mogła się doczekać, żeby zobaczyć swojego misiaka. Zapukała w drzwi, otworzył jej Liam. Przytuliła go na przywitanie, i w podskokach pobiegła do pokoju Harrego.
-Nie wiem czy Harry jest jeszcze w domu, wychodził chyba gdzieś. Tak mówił w sumie. - powiedział Liam.
-No to sprawdzę.
Weszła po schodach, otworzyła drzwi i zobaczyła..

Harrego z jakąś starą babą. Siedziała mu na kolanach, poznała jej twarz to była Caroline Flack. Gdy Harry zobaczył Sandrę, zrzucił z siebie Caroline, i pobiegł do Sandry. Stał przed nią, i się rozpłakał.
-Ja.. Ja.. ja cię przepraszam, to nie tak jak myślisz.. - powiedział trzymając ją za ramiona. Sandra nie ruszała się, stała w jednym miejscu. Ale nagle, popłakała się i wybiegła z domu. Szła szybkim krokiem, i płakała. Nie mogła uwierzyć, że jest zaledwie parę dni z Harrym, a on już ją zdradził. Zawiodła się na nim, ale zamierzała jechać na wycieczkę w góry razem z nimi. Chciała mu pokazać, że nie przejmowała się nim.. Nie.. wmawiała sobie same kłamstwa. Kocha go, i chce go mieć przy sobie.
Usiadła na ławce w parku.


Gdyby ktoś przy niej wypowiedział teraz imię Harry… Prawdopodobnie zareagowałby tak samo, jak reagowała cały czas. Ściśnięciem tego, co zostało z jej serca. Skrętem żołądka i bardzo przykrym bólem. Przecież cały czas wypowiadała to imię sama.
Harry, Harry, Harry. Tęskniła za nim i myślami wołała i błagała, żeby wszystko, co się wydarzyło, było tylko jedną, wielką nieprawdą, a jednocześnie odcinała się i odsuwała, kategorycznie pragnąc końca. Rozpaczliwie myślała, że jeżeli odrzuci od siebie jakiekolwiek myśli o tym, co stanowiło dotąd najważniejszą część jej życia, poczuje się jakkolwiek lepiej i zapomni. Zapomni. Zapomnienie. To słowo grzmiało potężnie w jej głowie, szydząc z jej słabości i emocji, które otworzyła na tacy przed złą i najgorszą częścią własnego ja. 

Podniosła się, i poszła w kierunku domu. Nie chciała, nikomu o tym mówić. Chciała zadzwonić do swojej mamy. Nie odbierała, na pewno była zajęta swoją pracą, tak jak całe życie. Nie chciało jej się nic.. Miała tylko Ronnie, chciała jej się wypłakać w ramię, ale gdyby to zrobiła zapewne poszła i by mu przywaliła, nie chciała tego. Sandra jest osobą wrażliwą, i nie chcę, żeby Harry cierpiał, pomimo, że on wyrządził jej o wiele większą krzywdę. Weszła do akademiku, puste korytarze, oznaczające Weekend. Bardzo lubiła tą szkołę, przeszła przez długie korytarze, schodami do góry, *puk,puk* 
-No gdzie ty byłaś? Płakałaś?!
-Nie..
-Widzę, co się stało.

Sandra zdobyła się na odwagę i opowiedziała wszystko Ronnie, Ronnie się załamała, co zdziwiło Sandrę, bo prawdziwa twardzielska Ronnie poleciała by teraz do Harrego i by mu coś zrobiła. Nie odpowiedziała nic, przytuliła Sandrę i pocałowała ją w czoło, szepnęła tylko 'nie jest wart' po czym uśmiechnęła się do niej i za wszelką cenę, próbowała ją pocieszyć, i rozśmieszyć. 
Sandra spojrzała na telefon 39 nieodebranych połączeń od Harrego, i jedna wiadomość.
"Za chwilę będę u ciebie, to nie tak jak myślisz, przysięgam Ci, za chwilę będę u ciebie. Kocham Cię. " 


no trudno! Jestem wybredna, widzę dużo wyświetleń, a mało komentarzy. Może mnie Sandra, zabije ale trudno. 25 komentarzy=następny rozdział! *.* 

niedziela, 4 listopada 2012

Chapter 8


Szli powoli Angielskimi ulicami. Nikt nic nie mówił, ale podobało im się to. Ta cisza nie była krępująca. Jednak, Zayn postanowił ją przerwać.
- Veronika, mogę cię o coś zapytać?
- Mhm.
- Czy miłość istnieje? - Zayn zaskoczył Ronnie tym pytaniem, nie wiedziała co ma powiedzieć.
- W moim świecie nie.
- Dlaczego?
- Nigdy nie byłam kochana. Przynajmniej tak mi się wydawało. Rodziców nigdy nie było w domu, tak naprawde wychowywała mnie niania. Nie wiedziałam co to miłość, przyjaźń. Według moich rodziców tylko pieniądze się liczą. Dopiero, kiedy spotkałam Sandre doświadczyłam tych uczuć. Ale, ta miłość, to jak miłość do siostry. Nigdy nie pokochałam żadnego chłopaka i zapewne nigdy nie pokocham. Zostanę starą panną z kotem. - Oboje zaśmiali się na te słowa.
- Nie martw się, napewno ktoś cię kocha, ale pewnie jeszcze o tym nie wiesz. - Przytulił ją do siebie bardzo mocno, a ona wdychała jego cudowne perfumy.
- Dobra, dosyć tych czułości bo się jeszcze popłacze.
- No tak, Ronnie powraca.
- Spadaj laluś - Collins zaśmaiła się i uderzyła go z całej siły w ramie.
- Wiesz, lubię cię.
- Wiesz, ja ciebie nie. - Zayn spojrzał na nią smutnymi oczami. - Dobra, może troche. Tak, lubie cie. A teraz chodź. - Chwyciła bruneta pod ramię i pocałowała w policzek. Szli śmiejąc się i wygłupiając, czuli się jak by znali się od lat.

Leżeli na łóżku chłopaka rozmawiając, śmiejąc się i dokuczając sobie na wzajem. Byli w sobie ślepo zakochani, nie ważne czy znali się dzień czy dwa. Nagle Harry gwałtownie usiadł.
- Wyjedźmy gdzieś na weekend. Wszyscy. Ty, ja, chłopcy, Ronnie. Nad jezioro. Wynajmiemy domek, albo dwa. Tak to świetny pomysł - Sandra patrzyła na niego z niedowierzaniem. - No co się tak patrzysz? Poinformujesz Ronnie, ja chłopaków. Jako, że jutro sobota, wyjeżdżamy jutro. A po weekendzie widzimy się znów w akademii.
- Dobrze, zgadzam się. Ale nie wiem co na to Veronika.
- Zgodzi się jeśli powiesz, że jedzie Zayn.
- Wtedy z pewnościa nie pojedzie. Nie cierpi go.
- A on wręcz przeciwnie. Ciągle o niej gada.
- Naprawdę? Więc trzeba coś z tym zrobić, ale już dość o nich. Może obejrzymy jakiś film?
- Horror? - Sandra spojrzała na niego błagalnym wzrokiem i natychmiast zaprzeczyła szybkimi ruchami głowy. - Jestem przy tobie, nie masz się czego bać.
- Zgoda, ale najmniej straszny, dobrze?
- Dla ciebie wszystko kotku. - Pocałował dziewczyne w te jej słodkie usteczka. Podszedł do odtwarzacza i właczył jakis horror, ale nie zwracali wcale uwagi na film. Woleli się całować, łaskotać, śmiać czy robić śmieszne zdjęcia. To była idealna para, każdy wiedział to od początku. Zastanawiali się czy gdyby nie spotkali się w kinie, ani w akademii to czy byli by teraz razem? Harry położył głowe na kolanach Sandry, a ta bawiła się jego loczkami. Opowiadał jej jak to jest być w zespole, jeździc po świecie, poznawać nowych ludzi, gwiazdy, mieć fanów. Ona natomiast opowiadała mu jak to jest być Directioner. Skad biorą informacje na ich temat. Jakie to uczucie kiedy dowiadują się, że jeden z nich ma dziewczyne. Tematy im się nie kończyły. Ale czas było się zbierać, wrócić do akademiku, spakować się na jutrzejszy wyjazd i poinformować o tym resztę. Ciekawe jak minie im ten weekend...

~*~

Chapter 7



    Dzisiejszy dzień był bardzo ciężki, latanie za jakimiś kartkami, tekstami piosenek, wołanie nauczycieli, jednym słowem MASAKRA. Zmęczone poleciały do pokoju, i rzuciły się na łóżko.
-O nie, zostawiłam moją prześliczną sukienkę u chłopców, fuck. Gdzie oni mieszkają? Zadzwonię do Harrego.
-Masz już jego numer?!
-No.. - lekko się uśmiechnęła. 
-Ej Laska, co się pomiędzy wami dzieje? - Ronnie z wrażenia usiadła na łóżku i spojrzała się z zatroskaną miną na Sandrę.
Sandra miała głowę spuszczoną w dół, i się uśmiechała.

-? - zrobiła pytającą minę Ronnie.
-No lubię go! On mnie też.
-UUUUUUUUUUUUUUUU... Sandra, no no. To będzie niezła parka :D
-Przestań, nie będziemy parą.
-Czemu?

-No to teraz ja Ci zadam pytanie, Jak z Zaynem?
-A co ma być.. ej! zmieniłaś temat.

-Myślę, że on nie chce mnie za dziewczynę, plus znamy się 3 dni. Więc.. Proszę Cię!
-To dopiero początek..
-Czemu tak olewasz Zayna? On Ci się podoba,na bank. Zawsze tak robisz jak Ci się ktoś podoba. Ronnie nie udawaj niedostępnej proszę Cię. Jesteście podobni, prawie tacy sami.
-Ugh. Nie chce mi się o nim gadać, musimy się wrócić po ciuchy no nie?
-Tak, a potem musimy zrobić zakupy, bo lodówka świeci pustkami.
-Dobra.. Zadzwoń do tego Harrego.

*

-Halo? Harry?

-Sandra? Tak, tak, to ja, co tam?
-W porządku, jest sprawa, zostawiłyśmy u was ubrania..
-No tak, podwieźć je wam?
-Wiesz, nie trzeba przejdziemy się po nie na nogach, tylko trochę kapa, bo nie mamy adresu <zaśmiała się>

-<śmiech> " ulica Oxford 169.
-Dobra, zaraz będziemy, ubierzemy się jeszcze.
-Nago jesteście? Oo, to wpadam.
-Haha, jeszcze raz jaki numer? Bo nie usłyszałam.
-169.

-oo, 69. hahaha.
-hahahaha.
-hahahaha.
-ahhahahaha.
-dobra pa. hahahah
-pa hahahhaa. 

*
- Ronnie przebieraj się! Oxford Street 169
Ronnie i Sandra po przebraniu się wyszły z domu i powolnym krokiem ruszyły w stronę domu chłopców.

Znalazły się przed wielką willą podeszły do drzwi i Veronika kilka razy, mocno zapukała kołatką.
- Hej Sandra, ślicznie wyglądasz. - Harry przywitał dziewczyne buziakiem w policzek.
- To w tutaj sobie rozmawiajcie, a ja pójde po moje rzeczy.. - Collins szła w stronę pokoju Malika, doskonale pamiętała droge. Weszła po schodach.. 2 drzwi na prawo. Zapukała lekko, późneij mocniej i nic.. postanowiła wejśc do środka. Zastała mulata, leżącego na brzuchu ze słuchawkami w uszach, miała zamiar zabrać rzeczy i po prostu wyjść, ale nie mogła tak po prostu tego zrobić.  Na palcach podeszła do łóżka i usiadła okrakiem na plecach Zayn'a. Ten wystraszony wyjął słuchawki z uszu, przewrócił się na plecy, zrzucając przy okazji brunetke ze swoich pleców tak, że spadła na ziemie. - Ała, no dzieki. - powoli wstała masując obolały tyłek.
- O matko.. Ronnie, ja nie chciałem. To przez przypadek.. bo.. wystraszyłaś mnie. A swoją drogą... Co ty robisz w moim pokoju? I dlaczego siedziałaś na moich plecach? - mówił szybko, pomagając dziewczynie wstać.
- Przyszłam po ciuchy i pomyślałam, ze cie wystrasze.. udało się! Ale zabolało - skrzywiła się mówiąc ostatnie zdanie.
- Pocałować w ziaziu? - Malik zrobił mine malutkiego dziecka
- Nie, dzięki.. Zabieram ciuchy i idę.
- Odprowadzę cię.

Harry i Sandra, siedzieli w pokoju Lokatego. Rozmawiali, śmiali się .. ich spojrzenia w końcu się spotkały, a oni byli coraz blizej siebie. W końcu miękkie, malinowe usta Styles'a dotknęły delikatnych ust Sandry. Pasowały do siebie, jak dwie połówki idealnego serca. Jak by były dla siebie stworzone..Całowali się coraz bardziej zachłannie, ale zarazem delikatnie. Ta chwila dla nich mogła trwać wiecznie, ale kiedyś musieli zaczerpnąć powietrza. Chłopak ujął jej twarz w dłonie i zaczął mówić.
- Sandra, ja wiem, że to wyda się banalne, ale... odkąd pierwszy raz cię zobaczyłem, ja wiedziałem, ze cie kocham. Wiedziałem, że to ty jesteś tą jedyną... Kiedy twoja nauczycielka powiedziała, że to wy będziecie nas oprowadzać byłem w siódmym niebie. San, ja cię kocham. Więc.. Czy ty zostaniesz moją dziewczyną? - W jego oczach mozna było dostrzec nadzieje, ręce mu się trzęsły, ale ona wiedziała co powiedziec. Była pewna swoich uczuć do neigo. Kochała go..
- Harry... Oczywiście, że tak. Też Cię kocham.. - Po jej słowach on znów ją pocałował, delikatnie, namiętnie. Obydwoje wiedzieli, że ta miłość będzie wspaniała. Kiedy zakończyli pocałunek, postanowili zejść na dół, gdzie czekała już Ronnie z chłopakami. Chłopcy śmiali się w najlepsze, a Veronika tylko kiwała głową z niedowierzaniem. Para zeszła na dół trzymając się za ręcę ' Your hand fits in mine like it’s made just for me, but bear this in mind, it was meant to be '. Reszta 1D od razu zaczęła bić im brawo, a Collins spojrzała na przyjaciółke wzrokiem 'mówiłam Ci'. Podeszła do San i mocno ją przytuliła. ' wierze, że wam się uda' wypowiedziała jej te słowa prosto do ucha. Podeszła rówież do Harrego.
- Opiekuj się nią, a jeśli ją zranisz to ...
- Nie zranie, kocham ją.
- Wierze w to.. - Loczka również przytuliła. - San, moze chcesz tu zostać? Ja sama pójde na zakupy, a później tu wróce po ciebie.
- Nie dasz rady sama z wszystkimi zakupami..
- Więc ja z nią pójde. - Zayn podniósł ręke, jakby zgłaszał się do odpowiedzi.
- Więc my z Sandrą idziemy do mojego pokoju. Nie przeszkadzać! - I pobiegli w strone pokoju Stylesa. Widać było, że się kochają.
- Dobra laluś, idziemy. - Veronika pociągneła Zayn'a za ręke w strone drzwi.
- Jakoś mnie to nie ździwiło - Zayn przewrócił oczami.

~*~

Chapter 6

    ♥
     Sandra była bardzo uradowana, i od razu zaczęła wygłupiać się z chłopcami, za to Ronnie szła obrażona z tyłu. Nagle Zayn zatrzymał się, i zjawił się obok Ronnie.
-Czego? - spytała, nawet nie patrząc na niego.
-Pamiętasz co mi wczoraj mówiłaś?

-Nie? Ja z tobą w ogóle coś mówiłam?
-No tak, najpierw zdejmowałaś mi wszystkie doniczki z parapetu i mówiłaś, że łóżko to świątynia, a obok muszą być rośliny, a rano właśnie wpadłaś w jedną. Mówiłaś do mnie 'ogierek', chowałaś się w szafie i się chichrałaś.

-O fuck..
-Szczerze? Wolałbym Cię, jakbyś była całe życie na kacu. - dotknął ją w ramię, po czym ona odskoczyła szybko. -A wiesz, że mnie całowałaś po policzkach? 
-O FUJ!
-Daj mi szansę, czemu jesteś dla mnie taka wredna, od samego początku? I to dla mnie, bo dla reszty zespołu jesteś miła, a dla mnie. Co ja Ci zrobiłem?
Wszyscy patrzeli się na kłócącą się Ronnie i Zayna.
-Jesteś idiotą, i tyle.
Po czym poszła, i przytuliła się do Sandry.
-Przepraszam.. - szepnęła Sandra, w stronę Zayna, który lekko się uśmiechnął. Sandra widząc jego minę, oderwała się od Ronnie i podeszła do Zayna.

-Przepraszam Cię za nią, ona już taka jest..
-No trudno. - objął Sandrę, i zaśmiali się.

Wszyscy weszli do Sali instrumentów, Ronnie widząc gitary itp. Od razu poprawił jej się humor.
-Pokażcie co umiecie! Zaśpiewajcie i zagrajcie!
-Okej. - zaśmiały się obydwie brunetki.
Zaśpiewały to. 

>>PIOSENKA<<
Ronnie śpiewając i grajac na gitarze, nie zwracała uwagi na przyglądającego się jej Zayn'a. Kiedy skończyły chłopcy zaczeli bić im brawo.
- Dobra dość popisów. Idziemy do naszego pokoju - Powiedziała uradowana Sandra podchodząc do chłopców.
- Świetnie, trzeba będzie odkazić pokój ... - Ronnie przewróciła oczami i pierwsza pognała w kierunku pokoju. - Chwila, Stop! Nie mamy kluczy.
- Przy wyjściu zabrałam je od pani Sparks. - San pomachała brunetce kluczami przed oczami.
- No tak.. Wiedziałam..


Kilka minut później byli w pokoju. Liam oglądał wszystkie zdjęcia powieszone na ścianach, Louis zaglądał dziewczynom do szaf, Niall szperał w lodówce, Harry z Sandrą byli pochłonięci rozmową, Ronnie paliła na balkonie, a Zayn chwile później był tam razem z nią.
- Dlaczego nie chcesz mnie poznać? Nie ocenia się książki po okładce, wiesz? - Zayn zaczął rozmowę zapalając papierosa.
- A  po co mam cie poznawać? Jesteśmy dwoma różnymi światami.. Ty bogaty, sławny, miły, spokojny. A ja? Sam wiesz jaka jestem. Nie potrzebuje cię do szczęścia.
- Ale ja ciebie potrzebuje - Powiedział cicho pod nosem, mając nadzieje, że Veronika tego nie usłyszy.
- Co mówiłeś?
- Mówiłem, że dużo nas też łączy. Obydwoje palimy, lubimy się zabawić, kochamy tatuaże i... wydaje mi się, że ty mnie lubisz. Zgrywasz tylko taką niedostępną..
- Pf. Dlaczego tak sądzisz? - Collins zgasiła papierosa i podeszła do mulata tak blisko, że ich twarze dzieliły milimetry. Malik również zgasił fajke
- Człowiek po pijaku mówi prawde, tak?
- Tak..- Odpowiedziała niepewnie, nie wiedząc o co chodzi chłopakowi.
- A ty wczoraj mówiłaś, że mnie kochasz..
- No bo byłam pijana.. FUCK. nie kocham cie, nie.. daj mi spokój.. - Dziewczyna szybko wbiegła do środka a tam usiadła na łóżku, włożyła słuchawki do uszu i zaczęła czytać książkę. Zayn usiadł obok niej, oparł głowę o jej ramie i przyglądał się literom w książce. W głowie przypominał sobie zdarzenie z przed chwili. Ronnie nie przeszkadzała bliskość mulata, ale co jakiś czas odpychała go od siebie lekko, żeby nikt nie pomyślał, że łączy ich coś więcej ...

~*~

Chapter 5


- Veronika pośpiesz się! Spóźnimy się! Biegnij! - Sandra ciągle krzyczała na swoją przyjaciółke.
- Słuchaj.. mam zajebistego kaca, o 3 rozmiary za duze spodnie i koszulke w dodatku nie mam butów, więc nie mam zamiaru biec jak idiotka. Pójde sobie powoli, później wejde do pokoju i... FUCK! - Ronnie przystanęła z wyraźnie zdenerwowaną miną. - San, powiedz błagam, że zabrałaś od nich klucze.
- Yyy, nie. A ty nie wzięłaś?
- No skoro pytam ciebie i krzycze FUCK to raczej nie... Zostały w moich spodniach. Pieprzone Łan Dajrekszyn.
- Ej, ej, ej! To nie ich wina...
- Daj już spokój.
- Collins i tak już jesteśmy spóźnione, więc prosze cie.. BIEGNIJ!
- Dobra, dobra, już...

Biegły tak szybko, jak tylko umiały. Wbiegły do akademika, przemierzały korytarze niczym huragan. Wpadły zdyszane do klasy, a reszta dziewczyn siedzących w ławkach wybuchła śmiechem. Nauczycielce niestety nie pojawił się nawet cień uśmiechu na twarzy.
- Zaraz przyjadą tutaj One Direction, a wy wyglądacie jak...
- Jak cioty - Dokończyła Ronnie
- Wyjełaś mi to z ust młoda damo. Idźcie się pzrebrać, szybko!
- Niestety.. zostawiłyśmy klucze w spodniach, a spodnie zostały w... - Sandra próbowała wytłumaczyć nauczycielce co się stało. - W domu znajomych.
- No tak.. to było do przewidzenia. Gdzie Collins, tam kłopoty.
- O wypraszam sobie! - Krzykneła zbulwersowana Veronika.
- Który numer pokoju? - Zapytała nauczycielka, zupełnie nie zwracając uwagi na komentarz Ronnie
- 369.
- Macie klucze i biegiem się przebrać i zabrać książki!

Przyjaciółki znów biegłu korytarzami.. Ubrały się w pierwsze lepsze zestawy. Roni na czarno , a Sandra na galowo. Pomalowały się i znów biegły do klasy, tym razem w obcasach. Więc było o wiele trudniej..

- Jesteśmy! - Krzyknęła Veronika wbiegając do klasy - O nie, już są - Przewróciła oczami i ruszyła w strone ostatniej ławki.
- Hej, chłopcy. Dziękujemy bardzo za klucze pani Sparks. - Sandra uśmiechnęła się i pobiegła za przyjaciółką.
- To one będą nas oprowadzać? - Spytał uradowany Niall.
- Tak, chyba nie macie nic przeciwko?
- Nie, ależ skąd - Harry puścił oczko do Sandry.
- Collins, Cold zbierajcie się, zwalniam was ze wszystkich lekcji. Spędzicie troche czasu z chłopcami.
- To ja już chyba wole słuchać jak pani marudzi, niż łazić z tymi lalusiami. - Veronika obużyła się.
- Kara to kara Collins. I nie pyskuj!
- Jasne, jasne..
- Do widzenia pani, chodźcie chłopcy - San machnęła ręką na całe One Direction.
- To będzie najgorszy dzień w moim życiu.. - Ronnie jak zwykle narzekała.
- Czemu niby? - Zapytał Zayn
- Bo musze łazić cały dzień za pedałami..
- No tak, mogliśmy się spodziewać - Liam zaczął chichotać, nie uraziło ich to..

~*~

Chapter 4

    ♥

     Sandra była wniebowzięta, zobaczyła swoich idoli, drugi raz tego samego dnia. A gdy zobaczyła, że jej machają, myślała, że zejdzie tam na zawał.Podeszły do nich, na co oni uśmiechnęli się do nich. Ronnie była nie zadowolona. Stali w ciszy, aż nagle Louis wykrzyknął:
-Ja jestem Louis! A ty.. ?
-Ronnie. - powiedziała niechętnie.
-Ja Harry.. - nie dokończył, bo Ronnie im przerwała.
-Znam wasze imiona lalusie, jestem Veronica i tyle. Przecież cały świat zna wasze imiona, przecież jesteście gwiazdami! - mówiła Ronnie, gestykulując przy tym rękami.
-Dobra, koniec tej drętwej rozmowy, idziemy do klubu - stwierdziła Sandra, po czym wszyscy poparli jej 'wypowiedź' i szli za nią.

Wszyscy weszli do klubu, po czym kilkanaście fanek znalazło się przy ich grupce:
-O Boże, wy jesteście One Direction!!! - wykrzyczała jedna z fanek.

-Zamknij się. - wypowiedziała Ronnie, po czym wszyscy zaczęli się śmiać, a najbardziej Zayn.
-Jesteś Świetna, przybij żółwika. - przystawił pięść do jej ręki.

-Nie, pedałku - powiedziała Ronnie, z miną poker face.
Zayn lekko posmutniał, i wrócił do swoich przyjaciół, Sandra podbiegła do Ronnie i powiedziała:
-Możesz się lekko ogarnąć? Zayn posmutniał przez ciebie.
-Trudno, nie lubię go.
-To polub, dla mnie proszę.
-Postaram się, ale nie sądzę, że mi się uda.
-Dobra chodź, na parkiet. Rozruszaj się.


Sandra i Ronnie tańczyły, po chwili chłopcy dołączyli się do nich, wszyscy się świetnie bawili. Nagle Ronnie otarła się o kogoś, obróciła się, i kto? Zayn. Odsunęła się kawałek, i zleciała na podłogę, a na nią Zayn. No i Co? Dupa Malika na twarzy Ronnie. Veronica zbulwersowała się i zaczęła się wydzierać:
-Wow, całkiem przez przypadek spełniają mi się marzenia innych dziewczyn. Wiesz, co mam na myśli? Te rozpaczliwe okrzyki podczas rozdawania autografów, itp… „Zayn, usiądź na mnie”. Ale mnie to nie śmieszy, jeszcze jeden taki numer, a pożałujesz chłopcze. - machała palcem przed jego twarzą. Zauważyła też, że Harry i Sandra są blisko.. Blisko, że blisko. Cały czas ze sobą rozmawiają, no i chyba się dogadują!


-Ale się upiły, co my z nimi teraz zrobimy? - powiedział Niall.
-Przecież one nie umieją ustać na nogach. - pokazał na dziewczyny Liam.
Ronnie trzymała się za nogę Sandry, a Sandra trzymała się jakiegoś przypadkowego mężczyzny za nogawkę od spodni, która prawie spadała.
-Sandra! Sandra, chodź na chwilę! - wydarł się Harry, po czym Sandra zygzakowato podeszła do niego. A Ronnie nadal leżała na podłodze i krzyczała "Vas Happenin' ?!" 
-Tak? - powiedziała prawie upadając na ziemię.
Harry od razu ją przytrzymał, pomimo, że też był schlany w trzy dupy.
-Gdzie mieszkacie?

-JA MIESZKAM W HONOLULU, I STRASZĘ MAŁPY, A TY?! 
-Sandra, na serio!
-No Honolulu hehe. 

-No to sobie pogadamy. - powiedział Liam, który był najmniej schlany.
-Dobra zabieramy was do nas. - powiedział Zayn.

-Po co? SEX? - powiedziała Sandra. 
Wszyscy zaczęli się śmiać.
-No jak chcesz. - powiedział żartobliwie Louis, obejmując Sandrę. 
-No to chodźcie. Uhm.. Zayn, jesteś najsilniejszy, weź Ronnie z podłogi.
Zayn podszedł do Ronnie, i próbował ją podnieść z podłogi, po czym ona zaczęła wydzierać się na cały klub 'Kocham Cię Zayn!' Zayn, zaczął się śmiać i podniósł Ronnie z podłogi, trzymał ją teraz na rękach, po czym ona zaczęła go całować po policzkach.

-Oh, Zayn.. ty mój ogierku. 
-Ona faktycznie jest pijana. - powiedział Niall.
-A co z Sandrą? - powiedział Louis, ledwo się trzymając na nogach. 

-Może ja ją wezmę. - podniósł rękę Harry.


Wszyscy wsiedli do wielkiego auta. Jest problem, każdy jest pijany. A Liam nie umie prowadzić. 
-Ja dam radę! - wykrzyknął Louis.
-Lou.. to nie dobry pomysł.  - powiedział Niall.
-Dam radę, ja bym nie dał rady? - po czym się przewrócił, i runął twarzą w beton. 

-Nic mi nie jest "SUPER MAN IS HERE" 

Po ciężkiej jeździe samochodem, dojechali, cali i zdrowi, pod piękną willę.
-Ja wezmę do siebie Sandrę. - powiedział Niall.

-Nie, ja ją wezmę. - przekrzyknął Nialla, Harry.
-Dobra.. - podniósł ręce, w stylu "nie to nie"
Harry delikatnie rzucił Sandrę na łóżko, po czym ona się przebudziła, uśmiechnęła się, i poszła spać dalej.
Zayn, wszedł do pokoju, otwierając drzwi nogą, bo nie umiał sobie poradzić. Wywalił się na progu, przygniatając przy tym Ronnie, która zaczęła się wydzierać, aż wszyscy się zebrali.
-Nic się nie stało! Możecie wracać do pokoi. 

Położył Veronicę, tak samo jak Harry, i poszedł się wykąpać, gdy wrócił, Ronnie nie było!
-Ronnie, halo gdzie jesteś?

Zajrzał na balkon. Nie ma, zajrzał pod łóżko, nie ma. Zajrzał do szafy. Jest. Spała w szafie.
-O nie, nie, nie. Śpisz na łóżku.

-Po co? 
-Na łóżko, i to biegiem.
-Dobrze, tato.

***

Sandra obudziła się rano,w jakimś obcym łóżku, zobaczyła pół nagiego Harrego Stylesa obok siebie. O FUCK. to pierwsza myśl o której pomyślała. Spojrzała na zegarek. 8:54. Za sześć minut zaczynają się lekcję. Runęła na ziemię, razem z kołdrą, prześcieradłem, Harrym i lampką. Przeprosiła szybko, wzięła pierwsze lepsze spodnie, które leżały w rogu pokoju, zobaczyła, że ma czyjąś koszulkę. Przeczesała włosy rękę, i poleciała szukać Ronnie. Wleciała do pierwszego pokoju, Niall. Jadł płatki, oglądając telewizor:
-Hej San.. - nie dokończył, bo Sandra zamknęła drzwi, i dalej szukała Ronnie.
Gdzie ona jest, gdzie ona jest. - myślała.
Weszła do ostatniej sypialni, i biegiem wyrwała Ronnie z łóżka. Która twarzą wleciała w doniczkę z ziemią, która nie wiadomo z jakich przyczyn leżała na ziemi.

Sandra spojrzała na Zayna, który trzymał jedną nogę w górze, i robił coś typu "świeca", a na jego nodze była koszula nocna, którą machał tak szybko jak wiatrak.
Ronnie wzięła szybko jakieś spodnie, które były na nią 3 razy za duże, i wybiegły, poznały ulicę, i wiedziały, że są niedaleko Akademiku.
Bały się co będzie w szkole.

~*~

sobota, 3 listopada 2012

Chapter 3.


- Możecie się do cholery jasnej ogarnąć? Próbuje sobie w spokoju obejrzeć ten pieprzony film i nie mam ochoty ciągle wybierać popcornu z włosów. Wiec jeśli możecie to rzucajcie sobie nim gdzie indziej i jeżeli macie ochote gadać to ciszej bo ..
- Ronie, Ronie przestań.. - Sandra próbowała uspokoić swoją przyjaciółke, w końcu krzyczała na idoli osiemnastoletniej Cold.- To przecież..
- Tak. Wiem, że to One Direction, ale to nie zmienia faktu, że pożałują, jeśli jeszcze raz dostane popcornem w głowe. - Chłopcy przyglądali się dziewczynom chichocząc pod nosem.
- Zbastuj maleńka, to tylko żarty. - Odezwał się jeden z nich. Przystojny brunet, o ciemnej karnacji i brązowych oczach. Ronie od razu zauważyła ten cudny błysk w oku.
- Przepraszam za nią, po prostu nie lubi kiedy jej ktoś przeszkadza w filmie. - San tłumaczyła Veronike, przecież krzyczała na pięciu przystojniaków, w których Sandra była zakochana.
- Ty ich bronisz? No tak, w końcu to One Direction..
- Dajcie już spokój, może przyłaczycie się do nas? - chłopak z aparatem na zębach uważnie przygladał sięVeronice.
- Jasne, a jutro pójde na randkę z Godzillą. - Collins teatralnie przewróciłą oczami i zwróciła się do przyjaciółki. - Wracam do akademika, przy okazji poprosze starą jędze żeby pozwoliła mi myć podłogi. Pa i miłej 'randki' - spojrzała ostatni raz na błagalne spojrzenie swojej przyjaciółki, ale nie pzrejeła się nim. Zabrała torbę ze swojego poprzedniego miejsca i wróciała do swojego pokoju. Pokoju numer 369.

Po wyjściu Ronie, Sandra postanowiła usiąść obok Harrego, ale zanim to zrobiła, przedstawiła się im, uprzedzająć ich wcześniej, ze jest Directioner. Ciągle śmiali się, wygłupiali i rzucali w siebie popcornem. Film się skończył wiec po pożegnaniu z chłopakami dziewczyna wróciła do pokoju. Nie powiedziała im nic o tym, że jutro razem z jej przyjaciółką będa oprowadzały ich po akademiku i, ze spędzą ze sobą równy tydzień. Wolnymi krokami zmierzała w kierunku drzwi wejściowych. Mineła kilka sal lekcyjnych, później mijała pokoje, w których mieszkały znajome Cold, aż w końcu stanęła przed drzwiami malego pokoiku. Zapukała trzy razy, a drzwi otwarły się przed nią. Zobaczyła Collins i od razu podzieliła się z nią wiadomością...
- Ubieraj się, idziemy na impreze. - powiedziała uradowana.
- Powtórz, bo chyba się przesłyszałam - z niedowierzaniem mówiła Ronie.
- Idziemy na impreze, 1D nas zaprosili, tak ciebie też.. - upzredziła jej kolejne pytanie.
- No to pa, nie mam zamiaru z nimi niegdzie chodzić. - Chaciała juz rzucić się na łóżko i włączyć swojaulubiona muzyke, ale gdy tylko popatrzyła na mine przyjaciółki, podeszła do szafy i zaczeła szukać ubrań. Sandra przybiegła do niej i mocno przytuliła.
- A jak tam prośba o zmienienie kary?
- Zamknij się, bo niegdzie z tobą nie pójde..
- Oh, czyli się nie udało? Świetnie, więc teraz już możesz zająć sie szykowaniem na impreze i ja zrobie to samo. - wesoło i w podskokcah pobiegła do szafy. Collins teatralnie przewróciła oczami i wróciła to szykowania ubrań. Jak zwykle w jej zestawie było najwięcej czerni. Uwielbiała ten kolor, sama nie wiedziała czemu, ale tak było. Po naszykowaniu rzeczy, poszła do łazienki, aby zrobić sobie mocny makijaż.
Po kilkunastu minutach Sandra, czekała na zwolneinie się łazienki z przygotowanymi ubraniami.

Równo o 20, dziewczyny zmierzały Londyńskimi ulicami w kierunku jednego z najpopularniejszych klubów w Londynie. Po drodze rozmawiały o swoich strojach. Sandra nei mogła się powstrzymać, aby znów zwrócić Ronnie uwagę na kolor jej ubrań. Ronnie natomiast, dogryzała przyjaciółce złośliwymi uwagami na temat One Direction. Kiedy ujarzały klub, na twarzach obu dziewczyn malował się uśmiech. Z chłopcami, umówione były pzred klubem. Sandra porozglądała się chwile i zobaczyła calą piątke, machającą do nich. Pociagneła Veronike za rękaw na co ta tylko głośno jęknęła...
~*~
Jest rozdział 3 ^^ 

Chyba nie jest najgorszy, prawda?
tutaj macie link do Live While We're Young by. Polish Directioners z Katowic ^^
http://www.youtube.com/watch?v=HnqZfAiFvw0&feature=youtu.be
S S ♥


Chapter 2




Sandra i Veronica, po lekcjach umówiły się do kina na film 'Titanic 3D' Ronnie nie chętnie się zgodziła, ale dawno nie była w kinie, więc z przymusem postanowiła pójść. Wolałaby jakiś horror, coś typu 'Piła', ale Sandra się prawie z nią o to pokłóciła, więc wolała nic już nie mówić, i się zgodziła.
Sandra rzuciła się na łóżko i spytała.
-Co zakładasz? 

-To co zwykle, coś czarnego.
-No przestań, załóż coś kolorowego, ciągle ubierasz się w jakieś czarne stroje.
-Lubię się tak ubierać. - powiedziała Ronnie, szukając jakiegoś ubrania. -Co dzisiaj jemy na obiad? - spytała.
-Ja jem spaghetti, chcesz też?
-Tak. 

-Sandra.. powiedz mi co ty widzisz w tych pedałkach?
-Nie mów na nich pedałki. Nie znasz ich historii, więc się nie wypowiadaj.
-Mają beznadziejne piosenki! Laska, weź się ogarnij, i zacznij słuchać prawdziwego ciężkiego rocka! Nawet Metalu.
-Nie, pasuję mi taki gatunek muzyki jaki słucham teraz.

-Dobra.. wróćmy do tematu. CO CI SIĘ W NIM CHOLERA PODOBA?
-No ładni są, to musisz przyznać.
-Niall wygląda najmniej pedałowato.
-Harry ma tatuaże.
-Fajnie, ale wygląda jak jakaś ciota.

-A weź się zamknij i idź spać. - powiedziała już bardziej zdenerwowana Sandra.
-Dobra, nie denerwuj się. Nie gadajmy już o tym. Co zakładasz do kina w końcu, bo się nie dowiedziałam.
-Nie jestem pewna, czy mogę to założyć, ale chyba jest okej, nie sądzisz? - Sandra pokazała ręką na ten 
zestaw . Po czym Ronnie pokiwała głową, i z uśmiechem podniosła kciuk do góry.
-A ty? - spytała zaciekawiona.
-Chyba 
to . Może być?
-Tak, ale ja bym więcej wprowadziła kolorów, no ale i tak nie przemówię Ci do rozumku.. 
- Masz racje, nie pzremówisz mi do rozumu. Nie lubie kolorów, czerwony ujdzie, biały też. Czarny kocham, ale nic po za tym.
- Dobra, dobra. Daj spokój. Ide gotować obiad. - Mówiąc to San szła już w kierunku kuchni. obracając się zauważyła, że przyjaciółka zmierza z wybranym zestawem w kierunku łazienki. Myślała nad jutrzejszym dniem. Zastanawiała się, jak to będzie poznać One Direction, a przede wszystkim, zastanawiała się jak przekonać do nich Collins. To będzie ciężki dzień... pomyślała i zajęła się gotowaniem. Chwile później z łazienki wybiegła Ronie.
- Idź się pzrebierać, szybko. Obiad zjemy na mieście. Za pół godziny zaczyna się seans!
- CO?! O matko, matko, matko. Wyłacz kuchenke ja biegne do łazienki. Spakuj mi torbe! - Krzykneła do przyjaciółki znikając za drzwiami. Titanic 3D. Sandra będzie ryczała, jak zywkle. A Veronika, zapewne będzie wszystko komentowała. Były dwoma różnymi światami, ale jednak sie przyjaźniły. Colins zawsze pakowała je w kłopoty, a Cold je z nich wyciagała. Ich przyjaźń nigdy nie była nudna. Problemy miłosne, problemy w domu, problemy z policją, jakiekolwiek problemy, dziewczyny zawsze rozwiazywały razem. Obiecały sobie, że nigdy nie przestaną się przyjaźnić, bez względu na wszystko. Veronika lekko uśmiechnęła się myśląc o jej przyjaciółce. Kochała ją najbardziej na świecie.
- Sandra! Pośpiesz się... mamy mało czasu, a przecież obiecałam ci, że pójdziemy na ten film. 
- Możemy iść. - San zabrała torebke od przyjaciółki i zamknęła dom. Szybkim krokiem szły do kina. Jako, że żadna z nich nie miała prawa jazdy, nie mogły jechac samochodem.  Zostało 10 minut do seansu, a one już były w sali i oglądały beznadziejne reklamy. Wsali było parwie pusto, tylko za nimi siedziała piątka chłopaków, którzy bardzo irytowali Ronnie. Ciagle rzucali w nią popcornem. Zdenerwowana dziewczyna wstała i zaczęła iść w ich strone, Sandra próbowała jąpowstrzymać, ale nic to nie dało, Dlatego pobiegła za nia...

~*~
Cześć! Już kolejny rozdział :3 Dziękujemy bardzo za tyle wyświetleń i te miłe komentarze, to dla nas dużo znaczy, a kiedy zobaczyłyśmy ile komentarzy znajduje się pod rozdziałem zaczełyśmy się cieszyć jak idiotki.
Najprawdopodobniej jeszcze dziś pojawi się 3 rozdział.
Miłego wieczoru ^^
S S ♥

piątek, 2 listopada 2012

Chapter 1.




-Ronie! Ronie, wstawaj! Spóźnimy się na lekcję! - krzyczała zdenerwowana brunetka, na swoją najlepszą przyjaciółkę - Veroniko Demeterio Colins, jeżeli zaraz nie wstaniesz, przyniosę zimną wodę! - oczy osiemnastolatki momentalnie otworzyły się.
-Nie odważysz się. - wypowiedziała te słowa z nutka strachu w głosie. Sandra popatrzyła na nią poważnie - Daj mi pięć minut i zrób mi śniadanie. - Pocałowała przyjaciółkę w policzek i pognała do łazienki aby się odświeżyć. Po kilku minutach wyszła z łazienki ubrana w zestaw, który naszykowała sobie dzień wcześniej. San czekała na nią w ich przytulnej kuchni z talerzem naleśników. 
-Kocham cię wiesz?
-Wiem, a teraz szybko bo mamy dziesięć minut, a pierwsze zajęcia to śpiew. - Veronice wpadł do głowy pomysł. Zrobiła minę a'la kot ze shreka, a Cold już wiedziała o co jej chodzi. 
-Tak skarbie, musimy iść na te zajęcia. -Powiedziała pewnie i przejrzała się w lustrze, wyglądała ślicznie, jak zawsze. 
-Chodź! Biegiem! Mamy dwie minuty i zajęcia na drugim końcu akademii!

Zdenerwowane biegły przez korytarz. Było już dawno po dzwonku, ich nauczycielka od śpiewu, na pewno da im jakąś karę , bo jest jak większość nauczycieli, wredna. Sandra otworzyła delikatnie drzwi, i zaczęła się tłumaczyć. Pani spojrzała się na nią wrogo, po czym Ronnie trzasnęła drzwiami z całej siły i zrobiła minę 'ups'
-Widzę, że jest dzisiaj pani bardzo pobudzona, pani Collins, może chce się pani pochwalić wybraną piosenką, którą mieliśmy jako pracę domową?
-Zapomniałam.. - jęknęła.
-Nie, nie zapomniała. Masz ją tutaj. - Sandra wyciągnęła ją z kłopotów, i podała jej tekst piosenki.
-Cider Sky - Northern Lights? Przynajmniej się pani zna na muzyce. Proszę usiąść do ławki. Po lekcjach widzimy się w gabinecie.
Obydwie usiadły w ostatniej ławce. Oczywiście Ronnie ją tam zaciągnęła, bo Sandra, wolała z przodu. Przy nauczycielu. Lekcja szybko minęła, piątki zajrzały do dziennika, za zaśpiewanie piosenek. Ronnie i Sandra, po dzwonku niechętnie poszły do gabinetu pani. Sandra była wściekła na Ronnie, bo ta zawsze wciągała ją w kłopoty.

-No wyluzuj, to będzie taka mała pogadanka. - powiedziała całkiem na luzie Ronnie.
-Tak, kolejne kłopoty, świetnie.
Sandra zapukała delikatnie drzwi, a Veronica popchnęła je nogą z całej siły. Cold zmierzyła wzrokiem Veronice, i weszły. Pani siedziała zadowolona przy biurku, odłożyła kawę widząc je.
-Witam was, po raz kolejny w moim gabinecie.
-Chciałyśmy bardzo przeprosić.. bo zaspałyśmy. - tłumaczyła się Sandra. 

-Nie Sandra, zaspałyśmy, bo woźny w nocy się trzaskał i nie mogłyśmy zasnąć. - wręcz wykrzyczała Veronica.
-Czyli twierdzicie, że to wina woźnego? - spytała nauczycielka.
-Tak.
-Dobrze, a więc. Wasza kara to taka, że za tydzień do naszego Akademiku, przyjeżdża One Direction, aby dać naszym uczennicą  kilka lekcji śpiewu, a wy, macie za zadanie oprowadzić ich, i przypilnować, żeby zjawili się w odpowiednich salach, i odpowiedniej godzinie. No chyba, że wolicie myć korytarze przez tydzień.
-Wolę myć korytarze. - po tym jak Ronnie to wypowiedziała, Sandra tyrpnęła ją łokciem z całej siły.
-Przyjmujemy tą karę. - powiedziała lekko zszokowana i z niedowierzeniem Sandra.

'Świetnie, pzrez cały tydzień mam się zajmować bandą lalusiów. Zawsze o tym marzyłam' - Veronika nie mogła uwierzyć, że się na to zgodziła. Gdyby nie jej przyjaciółka, pewnie teraz latała by z mopem i myła podłogi. Odwaliła by kare i miała spokój, a tak musiała zność tych kretynów. No ale czego  się nie robi dla przyjaciół? Sandra, była zupełnie inaczej nastawiona do ich kary. Na zewnątrz udawała smutną, ale w środku cieszyła sie jak dziecko, że może codziennie spędzać czas ze swoimi idolami. Ten tydzień, miał być tygodniem pełnym niespodzianek ...

~*~
Hej, tu Sandra i Sandra. *w*
Mamy nadzieje, ze rozdział sie podoba i liczymy na to, że będziecie kometowali naszego bloga.
To dla nas naprawde ważne.
Prosimy o szczere opinie.
Love'ya S S ♥

prologue

    Kolejny, monotonny dzień w londyńskiej akademii muzycznej. Pokój numer 369. Pokój dwóch najlepszych przyjaciółek Sandry i Veroniki. Budząc się tego dnia, nie myślały, że ich życie diametralnie się zmieni. 

Heroes

Veronica (Ronnie) Collins - zabawna 18 latka. Uwielbia imprezować, palić, pić, jest osobą z natury szaloną. Kocha tatuaże. Nie ma rodzeństwa. Słucha Rocka. Nie Cierpi One Direction. Śpiewa, gra na: gitarze, pianinie, perkusji i skrzypcach. 

Sandra Cold - raczej spokojniejsza osoba niż Ronnie. Lubi słuchać Cold playu, i jest wielką fanką One Direction. Ma również 18 lat, jest jedynaczką. A z Ronnie zna się od przedszkola. 
Śpiewa, gra na pianinie.