Łączna liczba wyświetleń

sobota, 29 grudnia 2012

Chapter 14.

-Zayn, powiesz mi gdzie my do cholery jasnej jesteśmy? - zdenerwowała się Ronnie.
-Erm.. No na tej dróżce, w górę pójdziemy, i tam nasz domek..
-W jaką górę? Zayn, my tędy nie szliśmy.
-No tak, poczekaj zadzwonię do chłopaków.. Fuck.

-Co?
-Zasięgu nie ma.
-No ty sobie chyba teraz żartujesz, utknęliśmy w środku lasu, bez niczego, bez jedzenia, bez koców, bez zasięgu. Mogliśmy zostać, to moja wina.
-Nie, Ronnie, to moja. Mogłem Cię posłuchać i mogliśmy iść tamtędy.
-Dobra, nie kłóćmy się, lepiej powiedz mi jak mamy iść?
-To chyba się wrócimy. - po czym pociągnął Ronnie za rękę.
...
-Jesteśmy na szczycie! Jesteśmy najlepsi! - Wykrzyczał Louis, latając wokoło z rozłożonymi rękami, udając samolot. Wszyscy usiedli na skałce, Harrego raziło słońce w oczy, więc ciągle poprawiał włosy, próbując sobie nimi zasłonić oczy, inteligent.
-Zadzwonię może do Zayna i do Ronnie, czy dotarli. - powiedziała Sandra.
-Dobra, dzwoń. - powiedział Niall plując na około batonikiem.

-Ronnie nie odbiera, coś jest nie tak. Ona telefonu nie wypuszcza z rąk. Musiało się coś stać. - zdenerwowała się Sandra, od razu wstając, i łapiąc się za czoło.
-Wyluzuj, może.. coś robią? - zrobił zboczoną minę, Louis.
-Nawet jeśliby TO robili, to ona by odebrała, znam ją całe życie.
-Może się rozładował? 

-Rano miała naładowany telefon na 100% coś się musiało stać.
-Zbastuj maleńka.

-NIE! Coś się musiało stać.
-Uspokój się Sandra, nic się nie stało, może się bzykają. - powiedział Niall jedząc banana.
-Dobra, może przesadzam. Wracajmy już, proszę. Proszę..
-Dobra, no to idziemy.
Wszyscy ruszyli na dół, po stromej górze, wszyscy zlatywali, i udawali samoloty, Sandra co chwilę przybijała sobie facepalmy.
...
-Zayn, ja cię kurwa zabije. - zdenerwowała się Ronnie, biegając jak opętana, pomiędzy drzewami, szukając drogi do domu.
- Spokojnie, nie panikuj. Wrócimy do domu. - Malik starał się uspokoić swoją dziewczyne.
- Jak mam być do cholery spokojna?! Zaraz bedzie ciemno! Boje się..
- Czekaj, co ty powiedziałaś? Ta odważna Ronnie, która potrafi zamordować wzrokiem, się boi?
- Tak! Boi się! Bardzo się boi. - Veronika była totalnie przerażona tą sytuacją.
- Nie masz czego skarbie - Zayn przytulił ją do siebie, lekko nią kołysząc i gładząc jej włosy. - Ja Cię zawsze obronie.  - dziewczyna wtuliła się w niego jeszcze mocniej, mówiąc, że go kocha.

...
- Ronnie! Zayn! Starczy tego bzykania! - Lou wpadł do ich sypialni śmiejąc się najgłośniej jak się da, lecz kiedy zobaczył, że nikogo tam nie ma troszke się przestraszył. - Ej! Tu też ich nie ma! - Krzyczał by reszta go usłyszała.
- Jak to?! Mówiłam! Coś im się stało! - Sandra, była na prawdę wystraszona. - Wracamy, ja musze ją znaleźć. Nie daruje sobie jeśli coś jej się stanie.

_________________________________
ten rozdział też krótki, nie mam siły nic pisać. nie umiem pisać ;x
podziękujcie Sandrze B. bo to ona pisze najwięcej.
nie zapomniałyśmy o blogu.. codziennie sprawdzamy liczbe komentarzy.
kochamy was ♥
15 kom - chapter 15.
love'u ♥
/ S, S

3 komentarze:

  1. nareszcie! świetny. haha, uwielbiam louiego. ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. KOcham was!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny co się z wami dzieje?? Proszę piszcie piszcir!!! Błagam błagam błagam!!!

    OdpowiedzUsuń