♥
Dzisiejszy dzień był bardzo ciężki, latanie za jakimiś kartkami, tekstami piosenek, wołanie nauczycieli, jednym słowem MASAKRA. Zmęczone poleciały do pokoju, i rzuciły się na łóżko.
-O nie, zostawiłam moją prześliczną sukienkę u chłopców, fuck. Gdzie oni mieszkają? Zadzwonię do Harrego.
-Masz już jego numer?!
-No.. - lekko się uśmiechnęła.
-Ej Laska, co się pomiędzy wami dzieje? - Ronnie z wrażenia usiadła na łóżku i spojrzała się z zatroskaną miną na Sandrę.
Sandra miała głowę spuszczoną w dół, i się uśmiechała.
-? - zrobiła pytającą minę Ronnie.
-No lubię go! On mnie też.
-UUUUUUUUUUUUUUUU... Sandra, no no. To będzie niezła parka :D
-Przestań, nie będziemy parą.
-Czemu?
-No to teraz ja Ci zadam pytanie, Jak z Zaynem?
-A co ma być.. ej! zmieniłaś temat.
-Myślę, że on nie chce mnie za dziewczynę, plus znamy się 3 dni. Więc.. Proszę Cię!
-To dopiero początek..
-Czemu tak olewasz Zayna? On Ci się podoba,na bank. Zawsze tak robisz jak Ci się ktoś podoba. Ronnie nie udawaj niedostępnej proszę Cię. Jesteście podobni, prawie tacy sami.
-Ugh. Nie chce mi się o nim gadać, musimy się wrócić po ciuchy no nie?
-Tak, a potem musimy zrobić zakupy, bo lodówka świeci pustkami.
-Dobra.. Zadzwoń do tego Harrego.
*
-Halo? Harry?
-Sandra? Tak, tak, to ja, co tam?
-W porządku, jest sprawa, zostawiłyśmy u was ubrania..
-No tak, podwieźć je wam?
-Wiesz, nie trzeba przejdziemy się po nie na nogach, tylko trochę kapa, bo nie mamy adresu <zaśmiała się>
-<śmiech> " ulica Oxford 169.
-Dobra, zaraz będziemy, ubierzemy się jeszcze.
-Nago jesteście? Oo, to wpadam.
-Haha, jeszcze raz jaki numer? Bo nie usłyszałam.
-169.
-oo, 69. hahaha.
-hahahaha.
-hahahaha.
-ahhahahaha.
-dobra pa. hahahah
-pa hahahhaa.
*
- Ronnie przebieraj się! Oxford Street 169
Ronnie i Sandra po przebraniu się wyszły z domu i powolnym krokiem ruszyły w stronę domu chłopców.
Znalazły się przed wielką willą podeszły do drzwi i Veronika kilka razy, mocno zapukała kołatką.
- Hej Sandra, ślicznie wyglądasz. - Harry przywitał dziewczyne buziakiem w policzek.
- To w tutaj sobie rozmawiajcie, a ja pójde po moje rzeczy.. - Collins szła w stronę pokoju Malika, doskonale pamiętała droge. Weszła po schodach.. 2 drzwi na prawo. Zapukała lekko, późneij mocniej i nic.. postanowiła wejśc do środka. Zastała mulata, leżącego na brzuchu ze słuchawkami w uszach, miała zamiar zabrać rzeczy i po prostu wyjść, ale nie mogła tak po prostu tego zrobić. Na palcach podeszła do łóżka i usiadła okrakiem na plecach Zayn'a. Ten wystraszony wyjął słuchawki z uszu, przewrócił się na plecy, zrzucając przy okazji brunetke ze swoich pleców tak, że spadła na ziemie. - Ała, no dzieki. - powoli wstała masując obolały tyłek.
- O matko.. Ronnie, ja nie chciałem. To przez przypadek.. bo.. wystraszyłaś mnie. A swoją drogą... Co ty robisz w moim pokoju? I dlaczego siedziałaś na moich plecach? - mówił szybko, pomagając dziewczynie wstać.
- Przyszłam po ciuchy i pomyślałam, ze cie wystrasze.. udało się! Ale zabolało - skrzywiła się mówiąc ostatnie zdanie.
- Pocałować w ziaziu? - Malik zrobił mine malutkiego dziecka
- Nie, dzięki.. Zabieram ciuchy i idę.
- Odprowadzę cię.
Harry i Sandra, siedzieli w pokoju Lokatego. Rozmawiali, śmiali się .. ich spojrzenia w końcu się spotkały, a oni byli coraz blizej siebie. W końcu miękkie, malinowe usta Styles'a dotknęły delikatnych ust Sandry. Pasowały do siebie, jak dwie połówki idealnego serca. Jak by były dla siebie stworzone..Całowali się coraz bardziej zachłannie, ale zarazem delikatnie. Ta chwila dla nich mogła trwać wiecznie, ale kiedyś musieli zaczerpnąć powietrza. Chłopak ujął jej twarz w dłonie i zaczął mówić.
- Sandra, ja wiem, że to wyda się banalne, ale... odkąd pierwszy raz cię zobaczyłem, ja wiedziałem, ze cie kocham. Wiedziałem, że to ty jesteś tą jedyną... Kiedy twoja nauczycielka powiedziała, że to wy będziecie nas oprowadzać byłem w siódmym niebie. San, ja cię kocham. Więc.. Czy ty zostaniesz moją dziewczyną? - W jego oczach mozna było dostrzec nadzieje, ręce mu się trzęsły, ale ona wiedziała co powiedziec. Była pewna swoich uczuć do neigo. Kochała go..
- Harry... Oczywiście, że tak. Też Cię kocham.. - Po jej słowach on znów ją pocałował, delikatnie, namiętnie. Obydwoje wiedzieli, że ta miłość będzie wspaniała. Kiedy zakończyli pocałunek, postanowili zejść na dół, gdzie czekała już Ronnie z chłopakami. Chłopcy śmiali się w najlepsze, a Veronika tylko kiwała głową z niedowierzaniem. Para zeszła na dół trzymając się za ręcę ' Your hand fits in mine like it’s made just for me, but bear this in mind, it was meant to be '. Reszta 1D od razu zaczęła bić im brawo, a Collins spojrzała na przyjaciółke wzrokiem 'mówiłam Ci'. Podeszła do San i mocno ją przytuliła. ' wierze, że wam się uda' wypowiedziała jej te słowa prosto do ucha. Podeszła rówież do Harrego.
- Opiekuj się nią, a jeśli ją zranisz to ...
- Nie zranie, kocham ją.
- Wierze w to.. - Loczka również przytuliła. - San, moze chcesz tu zostać? Ja sama pójde na zakupy, a później tu wróce po ciebie.
- Nie dasz rady sama z wszystkimi zakupami..
- Więc ja z nią pójde. - Zayn podniósł ręke, jakby zgłaszał się do odpowiedzi.
- Więc my z Sandrą idziemy do mojego pokoju. Nie przeszkadzać! - I pobiegli w strone pokoju Stylesa. Widać było, że się kochają.
- Dobra laluś, idziemy. - Veronika pociągneła Zayn'a za ręke w strone drzwi.
- Jakoś mnie to nie ździwiło - Zayn przewrócił oczami.
~*~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz