Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 4 listopada 2012

Chapter 8


Szli powoli Angielskimi ulicami. Nikt nic nie mówił, ale podobało im się to. Ta cisza nie była krępująca. Jednak, Zayn postanowił ją przerwać.
- Veronika, mogę cię o coś zapytać?
- Mhm.
- Czy miłość istnieje? - Zayn zaskoczył Ronnie tym pytaniem, nie wiedziała co ma powiedzieć.
- W moim świecie nie.
- Dlaczego?
- Nigdy nie byłam kochana. Przynajmniej tak mi się wydawało. Rodziców nigdy nie było w domu, tak naprawde wychowywała mnie niania. Nie wiedziałam co to miłość, przyjaźń. Według moich rodziców tylko pieniądze się liczą. Dopiero, kiedy spotkałam Sandre doświadczyłam tych uczuć. Ale, ta miłość, to jak miłość do siostry. Nigdy nie pokochałam żadnego chłopaka i zapewne nigdy nie pokocham. Zostanę starą panną z kotem. - Oboje zaśmiali się na te słowa.
- Nie martw się, napewno ktoś cię kocha, ale pewnie jeszcze o tym nie wiesz. - Przytulił ją do siebie bardzo mocno, a ona wdychała jego cudowne perfumy.
- Dobra, dosyć tych czułości bo się jeszcze popłacze.
- No tak, Ronnie powraca.
- Spadaj laluś - Collins zaśmaiła się i uderzyła go z całej siły w ramie.
- Wiesz, lubię cię.
- Wiesz, ja ciebie nie. - Zayn spojrzał na nią smutnymi oczami. - Dobra, może troche. Tak, lubie cie. A teraz chodź. - Chwyciła bruneta pod ramię i pocałowała w policzek. Szli śmiejąc się i wygłupiając, czuli się jak by znali się od lat.

Leżeli na łóżku chłopaka rozmawiając, śmiejąc się i dokuczając sobie na wzajem. Byli w sobie ślepo zakochani, nie ważne czy znali się dzień czy dwa. Nagle Harry gwałtownie usiadł.
- Wyjedźmy gdzieś na weekend. Wszyscy. Ty, ja, chłopcy, Ronnie. Nad jezioro. Wynajmiemy domek, albo dwa. Tak to świetny pomysł - Sandra patrzyła na niego z niedowierzaniem. - No co się tak patrzysz? Poinformujesz Ronnie, ja chłopaków. Jako, że jutro sobota, wyjeżdżamy jutro. A po weekendzie widzimy się znów w akademii.
- Dobrze, zgadzam się. Ale nie wiem co na to Veronika.
- Zgodzi się jeśli powiesz, że jedzie Zayn.
- Wtedy z pewnościa nie pojedzie. Nie cierpi go.
- A on wręcz przeciwnie. Ciągle o niej gada.
- Naprawdę? Więc trzeba coś z tym zrobić, ale już dość o nich. Może obejrzymy jakiś film?
- Horror? - Sandra spojrzała na niego błagalnym wzrokiem i natychmiast zaprzeczyła szybkimi ruchami głowy. - Jestem przy tobie, nie masz się czego bać.
- Zgoda, ale najmniej straszny, dobrze?
- Dla ciebie wszystko kotku. - Pocałował dziewczyne w te jej słodkie usteczka. Podszedł do odtwarzacza i właczył jakis horror, ale nie zwracali wcale uwagi na film. Woleli się całować, łaskotać, śmiać czy robić śmieszne zdjęcia. To była idealna para, każdy wiedział to od początku. Zastanawiali się czy gdyby nie spotkali się w kinie, ani w akademii to czy byli by teraz razem? Harry położył głowe na kolanach Sandry, a ta bawiła się jego loczkami. Opowiadał jej jak to jest być w zespole, jeździc po świecie, poznawać nowych ludzi, gwiazdy, mieć fanów. Ona natomiast opowiadała mu jak to jest być Directioner. Skad biorą informacje na ich temat. Jakie to uczucie kiedy dowiadują się, że jeden z nich ma dziewczyne. Tematy im się nie kończyły. Ale czas było się zbierać, wrócić do akademiku, spakować się na jutrzejszy wyjazd i poinformować o tym resztę. Ciekawe jak minie im ten weekend...

~*~

5 komentarzy:

  1. według mnie akcja za szybko sie dzieje, ale jest dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  2. a moijm zdaniem tak morze byc. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim też może być. Są świetne imaginy. Kiedy następny?
    Czekam...

    OdpowiedzUsuń
  4. to nie są imaginy!!!
    fajne,!!
    czekam na nastempny rozdził!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde sorka, myli mi się z poprzednią stronką. :s

    OdpowiedzUsuń